W środę w życie weszła nowelizacja ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa odnosząca się przede wszystkim do nowych zasad wyboru sędziów - członków Rady. Główne zapisy nowelizacji KRS konsekwentnie krytykuje.

Rada przypomina, że przepisy przyznające Sejmowi RP kompetencję do wyboru sędziów w skład Rady zostały ocenione jako naruszające Konstytucję RP przez KRS, Rzecznika Praw Obywatelskich, organy prawniczych samorządów zawodowych, stowarzyszenia zrzeszające sędziów oraz licznych przedstawicieli polskiej nauki prawa - głosiło podjęte w zeszłym tygodniu stanowisko Rady.

W związku z tym KRS zaapelowała do sędziów o niewyrażanie zgody na kandydowanie w wyborach nowych członków KRS. Dodała, że żaden sędzia nie powinien wziąć udziału w tych wyborach, aby "dochować wierności ślubowaniu sędziowskiemu". Stanowisko to popierają stowarzyszenia sędziowskie.

Prezes TK w piątek w telewizji wpolsce.pl była pytana w związku z tym m.in. o ostatnie wypowiedzi rzecznika prasowego Krajowej Rady Sądownictwa.

We wtorek rzecznik KRS sędzia Waldemar Żurek ocenił w TVN24, że większość środowiska sędziowskiego zbojkotuje wybory do KRS, tego, jak określił, "niekonstytucyjnego organu". Udział w takim niekonstytucyjnym organie nie tylko w przyszłości będzie skutkować odpowiedzialnością prawną, ale jest - nie tylko według mnie - sprzeniewierzeniem się przysiędze sędziowskiej - zaznaczył rzecznik KRS.

Żurek - cytowany przez TVN24 - przypomniał, że kary dyscyplinarne, które przewiduje prawo dla sędziów, którzy się sprzeniewierzą zasadom prawa, są bardzo surowe i to nie tylko usunięcie z zawodu, ale czasem pozbawienie stanu spoczynku, czyli sędziowskiej emerytury.

Jestem zdumiona, że na przykład pan sędzia Żurek takie publiczne groźby kieruje do sędziów - oceniła prezes Przyłębska.

Dodała, że w ten sposób "pokazuje, iż w jego planach - być może ludzi, z którymi jakoś współpracuje, czy jest związany - jest stworzenie takiego systemu prawnego, w którym będzie można ludzi karać za poglądy i nie za działalność sędziowską, tylko za podejmowanie pewnych działań związanych z administrowaniem". "Jestem zbulwersowana" - podkreśliła Przyłębska.

Jak oceniła "to co w tej chwili się dzieje, te apele, to nawoływanie i wymuszanie na sędziach określonych decyzji". Możemy oceniać i mieć inne zdanie, mówić, że nie podzielamy czyjegoś stanowiska, ale apelowanie publiczne poprzez formę szantażu kierowane przez urzędującego sędziego, to jest właśnie naruszenie zasady niezawisłości - powiedziała prezes TK. Jak dodała: zastanawiam się, czy Europa to widzi.

Apeluję do wszystkich, którzy rzucają publicznie tak wielkie oskarżenia ad personam, którzy dokonują szantażu próbując wymusić na innych podejmowanie decyzji pod wpływem strachu, a nie pod wpływem wolności wyboru, to ja apeluję do nich, aby spojrzeli na siebie, na swoje życie, na swoje decyzje - powiedziała Przyłębska.

Wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak odnosząc się do wypowiedzi rzecznika KRS mówił we wtorek PAP, że oburza go taki komentarz. Pokazuje to, że sędzia Żurek i środowisko, które reprezentuje, zaczyna tracić zdrowy rozsądek i posuwa się do rzeczy, które nie przystoją żadnemu sędziemu - podkreślał.