Thun napisała na Twitterze, że w odpowiedzi "na obrzydliwy i oszczerczy wywiad" z Jackiem Saryusz-Wolskim w tygodniku "Sieci", "oczywistą grą słów porównałam to do śmieci". Przypomniała przy tym swój wpis z 25 grudnia, w którym napisała: "Jak ktoś w 1980 r., miesiąc po Solidarności, kiedy wszyscy walczyliśmy o wolność, zapisał się do PZPR-u, to już nic mnie nie zdziwi. Natomiast rokuje, że PiS i te wszystkie śmieci, tak jak wtedy PZPR, też się zaraz rozpadną".

Czarnecki i wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek zażądali przeprosin od Thun za te słowa. Europoseł PiS pytany, czy przeprosi Thun (za porównanie jej do szmalcownika) powiedział dziennikarzom, że nadal oczekuje, iż Thun przeprosi za słowa "o PiS i członkach PiS, że to śmiecie". Mazurek dodała, że ma nadzieję, iż Thun zostanie za to, co powiedziała, pociągnięta do odpowiedzialności.

Wcześniej we wtorek zarówno Thun, jak i Czarnecki, spotkali się z szefem PE Antonio Tajanim, który zaprosił każde z nich osobno do siebie, by wyjaśnić kontrowersje wokół wypowiedzi eurodeputowanego PiS na temat europosłanki PO.

W pierwszej połowie stycznia liderzy czterech grup politycznych w PE (chadeków, socjalistów, liberałów i zielonych) napisali list do Tajaniego, domagając się odwołania Czarneckiego w związku w tym, że porównał on Thun do szmalcownika.