Szef polskiego rządu spotkał się w piątek z przedstawicielami mediów zagranicznych i krajowych w Markowej koło Łańcuta, skąd pochodziła rodzina Ulmów, zamordowana za ukrywanie Żydów. - Polska jako kraj, jako naród nie była współodpowiedzialna za Holokaust. Fakt, że niektórzy ludzie tego nie wiedzą, czy też tego nie rozumieją powoduje jednocześnie, że może nie znają faktów albo nie mają woli zrozumienia pewnych faktów - podkreślił podczas spotkania z mediami Morawiecki.

Jak dodał jest to dla niego "osobiście bardzo smutne". "Z drugiej strony jest to niezmiernie istotne, by w ciągu następnych kilku lat, najbliższej przyszłości, aby to wyjaśnić" - zaznaczył.- Aby porozmawiać z naszymi przyjaciółmi w Izraelu, z naszymi przyjaciółmi w Stanach Zjednoczonych i z naszymi partnerami w innych krajach w Europie i aby to wyjaśnić - dodał szef polskiego rządu.

Morawiecki tłumaczył, że odpowiedzialność za wszystkie zbrodnie, wszystkie ofiary i wszystko, co się stało w trakcie II wojny światowej ponoszą Niemcy "i całą odpowiedzialność należy przypisać Niemcom".

Przypomniał też, że Polska była okupowana podczas II wojny światowej przez ponad 2 tys. dni. - W trakcie tych dni codziennie ok. 3 tys. polskich obywateli było mordowanych. Każdego dnia co najmniej 10 Polaków było zabijanych, ponieważ pomagali żydowskim braciom. Nie wolno nam o tym zapomnieć - dodał. Zwrócił też uwagę, że w 1939 r. nasz kraj stracił przyszłość, a dzisiejsze życie gospodarcze kraju nadal odczuwa skutki wojny i komunizmu.

Odnosząc się do kwestii II wojny światowej Morawiecki mówił, że "jeżeli chcemy przypisać odpowiedzialność za to, co się stało, za te wszystkie obrzydliwości, za wszystkie zbrodnie wojny ofiarom, to jest to afront w stosunku do ofiar, jak i do wszystkich innych, którzy chcieli w tym czasie pomóc swoim bliźnim, jak na przykład rodzina Ulmów w Markowej".

Morawiecki podkreślił jednocześnie, że "nie pozwolimy nikomu, aby używał frazy "polskie obozy śmierci", bo to jest afront w stronę wszystkich ofiar w bestialski sposób brutalnie zamordowanych przez nazistowskie Niemcy, przez Niemców.

Premier przypomniał, że w czasie II wojny światowej zginęło 6 milionów obywateli Polski, z których 3 miliony to byli Żydzi. - To wszystko byli obywatele Polski, 6 milionów Polaków zginęło podczas II wojny światowej, tak, że nigdy nie zgodzimy się na to, żeby ktoś mówił, że Polska była współodpowiedzialna za Holokaust - podkreślił. - To jest taka chwila: być albo nie być dla nas - dodał.

Oświadczył jednocześnie, że potępia "wszelkie zbrodnie, które zostały popełnione przez Polaków, Ukraińców i Żydów". - Potępiamy zbrodnie niezależnie od pochodzenia (zbrodniarzy) - mówił.

Dodał, że należy wziąć pod uwagę, że podczas II wojny światowej wszystko było zarządzane w brutalny sposób przez siły niemieckie.

Podczas spotkania szef rządu odniósł się do nowelizacji ustawy o IPN, którą w nocy - ze środy na czwartek - bez poprawek przyjął Senat. Kluczowy przepis noweli wprowadza kary za przypisywanie polskiemu narodowi lub państwu odpowiedzialność za zbrodnie z okresu II wojny światowej.

- Ta ustawa na pewno nie zamknie ust badaczom, na pewno nie ograniczy wolności słowa. Na pewno nie - zapewnił. - Jeśli ktoś chce przeprowadzać badania, albo mówić że pojedyncze osoby były zaangażowane w pewne zbrodnie - pewni polscy bandyci brali udział w tym - ma prawo tak robić - powiedział Morawiecki. Zaznaczył jednak, że cała prawda historyczna musi zostać odkryta i zaprezentowana.

Powiedział, że wspiera ustawę i jej proces legislacyjny, ale również to, by wyjaśnić pełną jej intencję. - Nie zrobiliśmy wszystkiego (...) żeby wyjaśnić naszą historię - ocenił premier. - 25 lat wolnej, niepodległej Polski z tego punktu widzenia były według mnie stracone - zaznaczył.

- Wspieram to w takim kształcie, jak zostało napisane, ale w tym samym zdaniu muszę dodać, że wspieram wszelkie wyjaśnienia i wszelkie sposoby dodatkowego wyjaśnienia dla naszych przyjaciół - oświadczył premier dopytywany, czy zgadza się z zapisami ustawy. Podkreślał też potrzebę, by wszelkie kolejne kroki służące wypracowaniu wspólnego stanowiska w tej sprawie były szybkie, a polską postawę wobec Izraela powinna charakteryzować otwartość i dobra wola.

Ocenił jednocześnie, że termin przyjęcia nowelizacji ustawy o IPN przez Sejm - w przeddzień uroczystości 73. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu Auschwitz - był co najmniej niefortunny i mogliśmy też lepiej wyjaśnić intencje, znaleźć wspólny mianownik z naszymi izraelskim przyjaciołom.

Podkreślił, że wypracowanie kompromisu jest możliwe. - Myślę, że gdybyśmy wspólnie z naszymi przyjaciółmi z Izraela usiedli razem, odbyli jedną szczerą dyskusję, dialog na ten temat, jestem przekonany, że znaleźlibyśmy rozwiązanie. Troszeczkę inny wybór słów doprowadziłby do tego samego rezultatu dla nas, ale jednocześnie wyeliminowałby wszelkie wątpliwości, które są teraz w opinii publicznej - ocenił Morawiecki.

Wyraził zarazem nadzieję, że w ciągu najbliższych dni lub tygodni sprawa zostanie wyjaśniona.

Premier zadeklarował też, że chciałby wspierać badania historyczne nad II wojną światową. - Badania historyczne muszą być nie tylko możliwe i nie tylko muszą być zupełnie dopuszczone i wolne, ale osobiście chciałbym je wspierać. I chciałbym zaprosić wszystkich historyków, którzy chcieliby jeszcze bardziej zagłębić się w temat tych strasznych czasów II wojny światowej - mówił.

- Każdy, kto chce nam pomóc i naszym przyjaciołom z Izraela, aby odkryć całą prawdę dotyczącą zbrodniarzy - niezależnie, czy pochodzenia polskiego, rosyjskiego, ukraińskiego, czy żydowskiego - wszyscy muszą przybyć i wszyscy są jak najbardziej mile widziani, aby przyjechać do Polski i przeprowadzić takie badania naukowe - podkreślił.

W trakcie spotkania premier stwierdził też, że polska polityka historyczna była całkowicie odwrócona do góry nogami i musimy włożyć bardzo dużo wysiłku w to, by wyeliminować wszelkie kłamstwa. - Ale chcemy to czynić wraz z naszymi partnerami, dlatego chcemy być tak otwarci, jak to tylko możliwe dla wszystkich historyków, ze wszystkich krajów - zaznaczył.