"Decyzja prezydenta jest bardzo rozsądna. Było to optymalne rozwiązanie. Andrzej Duda jest lojalny wobec swojej własnej formacji politycznej, ale także stworzył szansę na negocjacje. Wiemy, że strona izraelska odrzuciłaby wszelkie możliwe negocjacje, gdyby ta ustawa została podpisana bez korekty lub bez szansy na korektę" - podkreślił KiK.

Dodał, że teraz znowelizowane przepisy są w Trybunale Konstytucyjnym i jest czas na konsultacje i rozmowy. Taka decyzja prezydenta nie zamyka problemu. Prezydent zadziałał jako czynnik łagodzący potencjalny spór. Ten bez skierowania ustawy do TK jeszcze by się zaostrzył  - podkreślił KiK.

Politolog ocenił, że partnerom międzynarodowym Polski zależy na rzeczowej rozmowie i tylko czekają na taki pretekst, którym może być decyzja głowy państwa. Jego zdaniem nikomu w Izraelu, a już na pewno w USA, nie zależy na zaostrzaniu sporu z Polską. To stanowi doskonały pretekst i okazję. Prawdopodobnie druga strona, także Ukraińcy, bo o nich nie należy zapominać, czekała na taki gest, który pozwala wszystkim wyjść z tego sporu z twarzą - dodał Kik.

Prezydent poinformował we wtorek, że po analizie sytuacji i po analizie proponowanych przepisów, zdecydował się podpisać nowelizację ustawy o IPN; jednocześnie skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego, by TK zbadał, czy wolność słowa nie jest przez przepisy noweli ustawy o IPN w sposób nieuprawniony ograniczona oraz by TK zbadał kwestię tzw. określoności przepisów prawa.

Zgodnie z nowelizacją ustawy o IPN każdy kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne - będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech. Taka sama kara grozi za "rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni".