Według "Faktu" prezes chciał w ten sposób podkreślić ogromne niebezpieczeństwo wynikające z napięć i kłótni, które nieuchronnie pojawią się przy okazji kształtowania list wyborczych: najpierw do samorządu (jesień 2018 r.), potem do europarlamentu (wiosna 2019 r.), a wreszcie do Sejmu (jesień 2019 r.).

Wierzymy w sondaże, a one są nieprawdziwe. Są dla nas zbyt dobre, żeby były prawdziwe. Weźmy to pod uwagę – mówił prezes podczas spotkania.

Według ostatniego sondażu CBOS, gdyby wybory parlamentarne odbywały się w lutym, na PiS zagłosowałoby 43 proc. deklarujących udział w głosowaniu, PO uzyskałaby 17 proc. poparcia, do Sejmu weszłyby też Kukiz'15 (7 proc.) i Nowoczesna (5 proc.). W porównaniu z badaniem ze stycznia PiS stracił 1 punkt proc. poparcia; Platforma zyskała 2 punkty proc.; Kukiz'15 również zyskał 2 pkt. proc.; Nowoczesna straciła 1 pkt proc.

Prezes powiedział, że to jest początek rozbioru od środka – relacjonują jego słowa politycy PiS.