W niedzielę popołudniu wiceszef resortu sprawiedliwości Patryk Jaki odniósł się do afery, która wybuchła po słowach premiera Morawieckiego w Monachium.

- Chcecie dowodu na to jak silna jest w Polsce "pedagogika wstydu"? Za każdym razem, jak Ojczyzna jest opluwana za granicą-wystarczy patrzeć, jak wielką satysfakcję przynosi to niektórym mediom i opozycji w PL. A np. w Izraelu wew. mobilizacja jak coś powie się na ich kraj - napisał na Twitterze.

- Lata zaniedbań, wyrzucania lekcji historii, narzucania "tożsamościowych kompleksów", czekoladowych orłów, legitymizowania PRL-u+ - wszystko zbiera swoje żniwa - dodał.

Natomiast w wywiadzie udzielonym portalowi wPolityce.pl Jaki podkreślił: Wierzę w to, że państwo polskie się nie podda i za wiele lat przyjdą pozytywne skutki tej całej awantury. Takie, że polskie państwo wreszcie poważnie zacznie podchodzić do swojego wizerunku.

- Pamiętajmy też, że każde państwo w UE ma przepisy, które bronią jego dobrego imienia. Tylko, jak zwykle, Polska nie może mieć - dodał.

Jaki był też pytany przez portal, czy pytanie dziennikarza skierowane do Morawieckiego mogło wynikać z niewiedzy, czy było prowokacją, gdyż polski rząd wielokrotnie tłumaczył, iż o zbrodniczych czynach pojedynczych Polaków podczas II wojny światowej wciąż można mówić.

- Rzeczywiście ma się wrażenie, że Polska jest jakąś ofiarą jakiejś gigantycznej akcji międzynarodowej, która ma na celu ustawienie Polski w szeregu. Po prostu ludzie na świecie nie są przyzwyczajeni do tego, że Polska potrafi walczyć o prawdę historyczną - odpowiedział wiceszef MS.

- Do tej pory Polska była takim państwem, które ciągle kiwało głową, zgadzało się po cichu na robienie z nas współsprawców. Nie wszyscy są przyzwyczajeni do tego, że Polska prowadzi podmiotową politykę zagraniczną i próbują nas bić z każdej ze stron, tym bardziej, że widzą, iż jest do tego dobra atmosfera, bo również ma się wrażenie, że wewnątrz kraju są potężne ośrodki medialne, które takiej polityce sprzyjają, wręcz chcą prowadzić tę pedagogikę wstydu i cieszą się, kiedy Polsce się ubliża za granicą. Ludzie z zewnątrz to widzą i wykorzystują tę sytuację - dodał.

Zdaniem Jakiego cały kryzys z Izraelem pokazał słabość polskiego państwa i to, że "musimy się zmobilizować, musimy stworzyć naszą politykę historyczną obudowaną narzędziami, żeby skutecznie pokazywać jaka była prawdziwa rola Polski podczas II wojny światowej".

- Polska była naprawdę dzielnym narodem. Mimo tego, że niektórzy mówili, aby Polska kolaborowała z Hitlerem tak ja Francja, bo moglibyśmy więcej na tym zyskać, to Polska wybrała walkę w imię zasad, w imię wartości. Ratowała Żydów na tyle ile potrafiła, a nam i tak przypisuje się rolę państwa kolaborującego. To pokazuje, jak wiele lat zaniedbań mamy w polityce historycznej - oznajmił minister.

Dopytywany co należałoby zrobić, by konflikt zakończyć, Jaki stwierdził, że przede wszystkim należy dbać o to, by Polska była silna. - Mam nadzieję, że jeżeli skutecznie będziemy tłumaczyli nasze racje, będziemy stali na naszym stanowisku i pokazywali prawdę, to prędzej czy później te relacje ulegną poprawieniu - ocenił.

- Pamiętajmy, że Izrael też potrzebuje Polski na arenie międzynarodowej. Polska była zawsze lojalnym sojusznikiem Izraela - zaznaczył.