Politolog odniósł się do wystąpienia lidera PO wygłoszonego w sobotę podczas posiedzenia Rady Krajowej partii, które było poświęcone polityce zagranicznej, zwłaszcza pozycji Polski w UE i na świecie.

Według Chwedoruka Platforma skupiła się na tej tematyce, ponieważ w miarę stabilne rządy PiS, co widać przede wszystkim w sferze społeczno-gospodarczej, odebrały jej monopol na sprawność rządzenia. Przeprowadzenie różnych reform w kraju zostało zaakceptowane przez większość opinii publicznej, natomiast przestrzeń międzynarodowa zostaje taką ostatnią rubieżą - zauważył ekspert.

Chwedoruk zwrócił uwagę, że jest to jedyny temat, w którym Platforma "epizodycznie, ale w ogóle" odniosła sukces w starciu z PiS. Przypomniał, że głosowanie nad kandydaturą Donalda Tuska na drugą kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej było momentem, gdy PO skoczyła w sondażach w górę i nie powróciła już do tak niskiego poziomu, jaki miała po przegranych wyborach.

Dodał, że Platforma chce wykorzystać swoją silną pozycję w przestrzeni międzynarodowej, związaną m.in. z wieloletnim sprawowaniem rządów w Polsce i członkostwem w Europejskiej Partii Ludowej, również z powodu rywalizacji wewnątrz opozycji, szczególnie w relacjach z Nowoczesną. Politolog ocenił, że Platforma już od 2007 r. budowała swoją popularność na silnym okcydentalizmie Polaków. Jesteśmy bardzo wrażliwi na głosy z Zachodu, czujemy się częścią świata zachodniego, często bardziej niż wiele narodów Europy zachodniej. Platforma przedstawiała się wtedy jako gwarant takiej drogi - zaznaczył Chwedoruk.

Jego zdaniem, w wystąpieniu Schetyny, pomimo radykalnej antypisowskiej retoryki, było widać próbę zmiany pozycji tej partii na bliższą centrum w sporze pomiędzy instytucjami europejskimi, a polskim rządem. Według niego, wskazują na to elementy troski o państwo i deklaracje, że politycy tej partii będą "swoimi kanałami działali na rzecz polskiego interesu".

Natomiast problem PO polega na tym, że przy próbie przyjęcia takiej perspektywy kolejny raz może się powtórzyć scenariusz, że za chwilę inni politycy tej partii, czy innych nurtów opozycji wystąpią z radykalnymi treściami, wyraźnie stojącymi w sporach międzynarodowych po innej stronie niż władze RP - zauważył politolog.

Według niego obecne kierownictwo PO poprzez próbę "ucentrowienia" próbuje dostosować się do przemian opinii publicznej i dotrzeć ze swoim przekazem nie tylko do grona beneficjentów transformacji, którzy i tak są po stronie liberalnej opozycji, ale także tych potencjalnych wyborców, którzy wahają się i w wielu sprawach są bliżej PiS.

To co obserwujemy od ostatnich wyborów jest jedną wielką lekcją tego, że sam liberalny elektorat nigdy nie będzie liczniejszy, niż elektorat konserwatywnej prawicy, a reakcja opinii publicznej także na ostatnie wydarzenia w przestrzeni międzynarodowej pozwala dostrzec naturalny odruch solidarności z rządzącymi, nawet ze strony tych, którzy mają wątpliwości np. co do sposobu przyjmowania ustaw - podkreślił.

Zdaniem politologa, próba pokazania przez obecnych liderów PO innej perspektywy spojrzenia w sprawach międzynarodowych może zostać zniweczona przez rozgrywki wewnątrz tej partii i opozycji. Jak mówił, umocnienie się PO w sondażach oznaczałoby bowiem jednocześnie wzmocnienie obecnego kierownictwa partii.

Wydarzenia związane choćby z prezydenturą w Gdańsku pokazują, że istotna część polityków PO, która zawdzięcza swoją pozycję poprzednim władzom partii, niekoniecznie będzie się biernie przyglądać próbie umocnienia obecnego kierownictwa PO - ocenił Chwedoruk.