W jego ocenie punktem wyjścia polsko-ukraińskiej historii były nie wojny i konflikty, tylko pokojowe współistnienie na przestrzeni wieków. Świadectwem tego stanu rzeczy jest obecna sytuacja. Polacy i Ukraińcy to dziś dwie niezwykle bliskie sobie nacje, o podobnych językach, kulturach, mentalności i wartościach cywilizacyjnych - uznał.

Jak napisał, ma głęboką nadzieję, iż obecne nieporozumienia nie zrujnują tego dorobku. Jestem też absolutnie przekonany, że nie istnieją obiektywne przyczyny dla pogorszenia polsko-rosyjskich relacji - dodał. Według niego zostały one przykryte przez "niepotrzebną i szkodliwą dla obu narodów falę historycznych rozliczeń, która została wywołana przez polityków i media". Historię należy traktować z wielkim szacunkiem i ostrożnością. Nie można wyciągać poszczególnych wydarzeń z kontekstu, zniekształcać faktów zgodnie z aktualnym zapotrzebowaniem - napisał.

Niedopuszczalne jest także zawłaszczanie historii, przypisywanie sobie wyłącznego prawa do prawdy. Oczywiście istnieją obiektywne fakty historyczne, lecz także każdy naród, każde państwo patrzy na przeszłość przez swoje własne okulary, z pewną dozą subiektywizmu - dodał.

Zdaniem szefa ukraińskiej dyplomacji na eskalacji sporów nie zyska ani Polska ani Ukraina, jedynie Rosja. Właśnie to pozwala mi przypuszczać, że pomysł grzebania przy polsko-ukraińskiej historii przez polskich nacjonalistów podsunął im nie kto inny, tylko właśnie rosyjskie służby specjalne. Jeżeli weźmiemy ich wpływ na brexit, ingerencję w wybory w Stanach Zjednoczonych czy referenda w Holandii i Katalonii, to te podejrzenia wydają się wielce prawdopodobne - napisał Klimkin.

Na zakończenie dodał, że Polska i Ukraina mają przed sobą wspólną teraźniejszość i - ma nadzieję - również przyszłość. Nie mamy prawa ot tak zrujnować naszej przyszłości i strategicznego partnerstwa, od którego dzisiaj zależy los obu naszych narodów - napisał.

Jestem gotów na szczery dialog z polskimi kolegami, aby wspólnie z nimi uczcić pamięć naszych ofiar każdej narodowości, prosić o przebaczenie i przebaczać. Jestem gotów wziąć odpowiedzialność za przywrócenie naszych relacji do normalności i standardów cywilizowanego, europejskiego dialogu. Niestety, jak dotąd nie widzę takiej gotowości po polskiej stronie. Mimo to jestem przekonany, że inne wyjście nie istnieje. Wzywam więc Ukraińców i Polaków, którzy cenią nasze wspólne dziedzictwo, aby nie milczeli i zabrali głos w imię pojednania - zaapelował Klimkin.

Cichocki: Istnieje problem braku wiarygodności partnera ukraińskiego

Jest problem, kiedy słowa ze strony ukraińskiej nie znajdują żadnego pokrycia w rzeczywistości; istnieje problem braku wiarygodności partnera ukraińskiego - ocenił wiceszef MSZ Bartosz Cichocki.

Wiceminister był pytany w poniedziałek programie 1 Polskiego Radia o artykuł szefa ukraińskiego MSZ Pawło Klimkina.

Bartosz Cichocki pytany o ten artykuł podkreślił, że "to jest problem, który mamy od dawna".

Problem, kiedy słowa ze strony ukraińskiej nie znajdują żadnego pokrycia w rzeczywistości. To jest problem braku wiarygodności partnera ukraińskiego, który w kwietniu 2015 r. w dniu wizyty prezydenta RP w (ukraińskim parlamencie) Werchownej Radzie przyjął pakiet ustaw tzw. heroizujących Ukraińską Powstańczą Armię - zaznaczył Cichocki.

To jest problem pewnego procesu, czy polityki tożsamościowej państwa ukraińskiego, która gloryfikuje mit założycielski oparty na UPA, na Stepanie Banderze, na Romanie Szuchewyczu. I w ramach tej gloryfikacji nie ma zupełnie miejsca na refleksję nad zbrodnią wołyńską, nad krwią Polaków, którą spłynął Wołyń w wyniku celowej, świadomej polityki czystki etnicznej - dodał wiceminister.

W rozmowie zwrócono uwagę na fragment tekstu nawołujący do zaprzestania kultywowania pamięci o Józefie Piłsudskim, jeśli od Ukraińców wymaga się zaprzestania upamiętniania Stepana Bandery i UPA.

Jeżeli któryś z polskich polityków będzie nadal nalegał na wprowadzenie zakazu upamiętniania Stepana Bandery i UPA na Ukrainie, to nasza odpowiedź będzie brzmieć: zacznijcie od samych siebie. Przestańcie kultywować pamięć o Józefie Piłsudskim, który przeprowadził brutalną pacyfikację Ukraińców w Galicji, czy Armii Krajowej, której oddziały dokonywały krwawych akcji przeciwko mieszkańcom ukraińskich wsi - czytamy w artykule Klimkina.

Cichocki ocenił, że "tutaj docieramy do jakiegoś chyba poziomu analfabetyzmu historycznego, z którym już trudno dyskutować". Zrównywanie Bandery z Piłsudskim, zrównywanie UPA z AK, zrównywanie zbrodni wołyńskiej z walką Armii Krajowej na Wschodzie to jest ten rewizjonizm czy negacjonizm zbrodni wołyńskiej, który bardzo niepokoi - podkreślił.

Wiceszef MSZ zwrócił uwagę na to, że minister Klimkin mówi o tym, że jest gotów wziąć odpowiedzialność za poprawę relacji. To ja się pytam, dlaczego strona ukraińska dwukrotnie w ciągu ostatniego pół roku odrzuciła ofertę powołania do życia komisji wysokiego szczebla politycznego, aby właśnie o tych wszystkich sprawach porozmawiać? - pytał Cichocki. Jak mówił, tematami mogłyby być m.in. ekshumacje polskich ofiar na terytorium Ukrainy, czy nowelizacja ustawy o IPN.

To jest właśnie ten rozdźwięk między tym głosem takiego niby-rozsądku a rzeczywistością, gdzie strona ukraińska sabotuje i neguje propozycje współpracy z naszej strony - zaznaczył Cichocki. Symbolicznie można to opisać: odcięty gaz z Rosji - natychmiast dostawy zwiększone ze strony polskiej. A w zamian mamy demonstrację pod flagami Stepana Bandery we Lwowie pod hasłem "Lwów nie dla polskich panów" - stwierdził wiceminister.

Między Warszawą i Kijowem wiosną 2017 r. nasilił się spór, gdy ukraiński IPN zakazał poszukiwań i ekshumacji szczątków polskich ofiar wojen i konfliktów na terytorium Ukrainy. Zakaz został wydany po zdemontowaniu pomnika UPA w Hruszowicach na Podkarpaciu i wcześniejszych przypadkach niszczenia upamiętnień ukraińskich na terytorium Polski.

Ostatnio kontrowersje pojawiły się w związku z nowelizacją ustawy o IPN, w której znalazły się m.in. przepisy mające umożliwić wszczynanie postępowań karnych za zaprzeczanie zbrodniom ukraińskich nacjonalistów (także zbrodniom tych ukraińskich formacji, które kolaborowały z III Rzeszą Niemiecką). Zgodnie z nowelizacją są to "czyny popełnione przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1925-1950, polegające na stosowaniu przemocy, terroru lub innych form naruszania praw człowieka wobec jednostek lub grup ludności". Wskazano również, że taką zbrodnią był udział ukraińskich nacjonalistów w eksterminacji Żydów i popełnione przez nich ludobójstwo na obywatelach II RP na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.