Hermeliński w radiowej Jedynce odniósł się w ten sposób do możliwości filmowania i transmisji z lokali wyborczych w czasie wyborów samorządowych. Wymóg w tej sprawie wprowadziła nowelizacja Kodeksu wyborczego. Według noweli od rozpoczęcia pracy przez komisję ds. przeprowadzenia głosowania do podpisania protokołu przez komisję ds. ustalenia wyników głosowania prowadzona będzie internetowa transmisja z lokalu wyborczego.

Pytany na czym polega obecnie problem dotyczący transmisji, Hermeliński stwierdził, że "przepisy Kodeksu wyborczego, które wprowadzają zasadę transmisji online, mówią tylko tyle, że PKW spowoduje, że będzie możliwa transmisja z komisji wyborczych przy użyciu ogólnie przyjętych sieci elektronicznych". - I tylko tyle - zaznaczył.

- Nie ma tutaj żadnych szczegółów. Nie mamy żadnych danych, w jaki sposób transmisja ma się odbywać. Ile potrzeba kamer, czy wystarczy jedna kamera, czy więcej. Czy to będą kamery, które każda gmina będzie musiała zamawiać sobie sama, czy to będzie przetarg ogólnopolski - zauważył szef PKW.

Według niego, jeśli każda gmina będzie sobie kamery zamawiać sama, "może powstać jakiś chaos". - Ponieważ gmina być może będzie chciała zamawiać tańsze kamery, a takie kamery po 100-150 zł, to nie są kamery dobrej jakości. Jeśli będzie to jednak przetarg ogólnopolski, to potrzebny będzie przetarg unijny. Tutaj liczymy na spotkanie z ministrem Brudzińskim - podkreślił.

- Chcemy też zasięgnąć opinii, chcemy też zobaczyć jak to ministerstwo widzi - dodał szef PKW.

Zwrócił też uwagę na konieczność zwiększenia środków na przeprowadzenie wyborów. - Ciągle słyszę zapewnienia, także od pana premiera, że pieniądze na wybory samorządowe się znajdą, ale do tej pory nie ma ich na koncie KBW. Komisarzy musimy powołać do końca marca. Nowym komisarzom i urzędnikom wyborczym trzeba będzie płacić, to jest prawie 5,5 tys. osób - zauważył Hermeliński.

Szefowa KBW Beata Tokaj zwróciła się przed kilkoma dniami z pismem do premiera Mateusza Morawieckiego z prośbą o dodatkowe środki na przeprowadzenie wyborów samorządowych. Podkreśliła, że w związku z nowelą Kodeksu wyborczego znacząco wzrosły koszty przeprowadzenia wyborów i referendów; wzrost ten oszacowany został na ponad 605 mln zł. W związku z tym - jak zaznaczyła Tokaj - konieczne jest znowelizowanie budżetu państwa na 2018 r.

Hermeliński odniósł się też do tego, że również ABW chciałaby się zakupionym kamerom przyjrzeć. - Jest to mało wykonalne, jeśli gmina będzie kupować je we własnym zakresie - zaznaczył.

- Jeśli byłby to przetarg ogólnopolski, byłoby to bardziej prawdopodobne, ale obejrzenie wszystkich urządzeń też jest nierealne. Podobnie jak wyprodukowanie tak dużej ilości kamer, żadna firma nie ma na składzie takiej ilości kamer. To wszystko trwa: przetarg, zamówienie, produkcja. To wszystko wymaga czasu - mówił sędzia.

Pytany, co dokładnie miałyby filmować kamery, jaki moment głosowania, powiedział, że "same przepisy tego nie regulują". - Ja sobie to tak wyobrażam, że najbardziej newralgicznym momentem jest ten, kiedy głosy są liczone. Wtedy jest największa, potencjalnie możliwość naruszenia prawa, np. dopisanie krzyżyków, gdzie nie powinno się ich dopisywać. Wtedy głos staje się nieważny - podkreślił.

- Filmowanie członków komisji, którzy wręczają karty wyborcom, to nie jest akurat najistotniejsze. Wtedy trudno dokonać fałszerstwa. Nie bardzo wiem, jakiego wtedy można dokonać fałszerstwa - dodał Hermeliński.