Bartosz Józwiak z Sylwią D. znają się od lat; oboje są archeologami.

– Są razem zawsze, kiedy on przyjeżdża do Sejmu. Spędzają razem noce, a potem poseł wraca do żony – opowiada informator "Faktu".

Poseł Józwiak zapewnia, że z Sylwią D. "nie jest w żadnym związku". – Wielokrotnie współpracowaliśmy wcześniej na kanwie zawodowej – zapewnia. A "Fakt" dodaje, że nadal współpracują w Sejmie – Pani D. jest pracownikiem biura posła.

 To uczciwie wynajęte mieszkanie, cena jest korzystna. Dla mnie jest wygodne i bardzo dobrze położone. Nie dzieje się nic zdrożnego

– To plotki, że tworzymy związek – zapewnia też Sylwia D.

Do sprawy na swoim Facebooku odniósł się również lider Kukiz'15 Paweł Kukiz. "Sugestie dziennikarzy, że wspólne zamieszkiwanie w jednym lokalu mężczyzny i kobiety musi skutkować romansem to dno dna. Czy jeśli np. ja wynajmowałbym mieszkanie u swojego przyjaciela oznaczałoby, że jestem gejem, który zamieszkuje z kochankiem?" - napisał i zamieścił także oświadczenie posła Józwiaka. Poseł stwierdza w nim, że jest to "oczywista próba zdyskredytowania i próba podważenia jego wiarygodności jako posła". Dodaje, że ataki były do przewidzenia ze względu na "trudne tematy, jakimi się zajmuje w Sejmie, a które godzą w interesy możnych". Wspomina, że od początku kadencji walczy z tzw. ustawą hazardową.

"Chodzi między innymi o moje interpelacje w sprawie Totalizatora Sportowego, interpelację dotyczącą automatów (która po krążeniu bez odpowiedzi od ministra do ministra, trafiła w końcu na biurko Premiera) oraz o wniosek do Totalizatora Sportowego o wgląd w umowy dotyczące hazardu, itd. (ciągle bez odpowiedzi; nie jest tajemnicą, że przed tym ruchem mnie ostrzegano, jasno deklarując, że spotka mnie wiele ataków). Powtarzam, to są miliardowe, brudne interesy. Wobec nich życie człowieka jest warte tyle, co nic, a co dopiero jego reputacja, reputacja jego rodziny i współpracowników. Przypomnijmy sobie, co spotkało naszego posła śp. Rafała Wójcikowskiego (co ciekawe dokładnie wczoraj pojawiły się nowe elementy w tej sprawie i miałem je komentować w mediach). On też zajmował się tzw. ustawą hazardową." - pisze w oświadczeniu.

Deklaruje, że traktuje swój poselski mandat bardzo poważnie i zarówno on, jak i jego rodzina, współpracownicy oraz klub "przeżyją ten atak".

Umowa na wynajem lokalu została zawarta 19 listopada, czyli 5 dni po objęciu mandatu poselskiego przez Bartosza Józwiaka. Wpisana kwota najmu, czyli 2200 zł, to dokładnie tyle, ile Kancelaria Sejmu zwraca każdemu posłowi spoza Warszawy za wynajęcie mieszkania w stolicy. źródło: "Fakt"