W rozmowie z dziennikarką TVN24 Agatą Adamek senator PiS stwierdziła, że zadania jakie wykonuje i jakie zostały jej postawione to poprawa wizerunku Polski na świecie, lepsze kontakty z USA oraz dbałość o Polonię. – Jak można być pełnomocnikiem premiera do spraw dialogu międzynarodowego, siedząc przy biurku? Czy ja mam pociągiem lecieć do Stanów Zjednoczonych – pytała.

Zarzuty jakoby podróżowała w celach prywatnych za publiczne pieniądze, odpierała tłumacząc, że cel jednej z jej ostatnich podróży był oddalony od jej domu o ok. 4 tys. kilometrów. Podkreśliła, że ma 67 lat i choć uważa, że "wygląda bardzo dobrze na swój wiek, to ma swój wiek". – Także ja nie będę leciała klasą turystyczną, economy class, tam i z powrotem, jak ja mam wracać do Senatu – powiedziała. Dodała również, że bycie pełnomocnikiem premiera do spraw dialogu międzynarodowego nie polega na "siedzeniu za biurkiem".

Dane na temat podróży Anders, po dwóch miesiącach "Fakt" uzyskał z kancelarii premiera. W dokumentach podano, że łącznie było 75 delegacji, a jej średni koszt to 8,2 tys. zł. Gdzie podróżowała Anna Maria Anders, tego nie wiadomo – kancelaria nie chciała ujawnić tych informacji.

"Dzięki biegłej znajomości kilku języków obcych minister Anna Maria Anders podróżuje w pojedynkę, bez towarzyszącej jej delegacji, co znacząco wpływa na obniżenie ponoszonych przez KPRM kosztów" – poinformowało tylko Centrum Informacyjne Rządu.

Anders nie skomentowała tych informacji. – Pani minister jest w tej chwili w Stanach, w delegacji. Łączy ją z urlopem świątecznym – powiedział "Faktowi" Kacper Woźniak, jej współpracownik.

PO: Nie znam efektów pracy pani Anders

Tymczasem PO zapowiedziała, że będzie domagała się wyjaśnień w sprawie celowości delegacji.

W dokumencie skierowanym do KPRM politycy PO pytają o uzasadnienie celowości wszystkich delegacji Anny Marii Anders. Chcą też wiedzieć, czy Anders w 2015, 2016 i 2017 r. dostała od premiera nagrodę.

- Nie znam efektów pracy pani Anders. Wiem, że jest zapytanie pani poseł Moniki Wielichowskiej w sprawie tych wyjazdów i ogromnych sum - podkreślił Schetyna na konferencji prasowej w Grudziądzu (Kujawsko-Pomorskie).

- Jest pytanie, czy były one finansowane tylko z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów czy także Kancelarii Senatu, czy ona wykorzystując pieniądze publiczne latała po prostu do domu - tam gdzie mieszka. Będziemy wyjaśniać tę kwestię. Ona w ostatnich godzinach czy dniach jest najbardziej bulwersująca - ocenił Schetyna.

Jak dodał, PO będzie oczekiwała bardzo twardych odpowiedzi o marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego i od premiera Mateusza Morawieckiego.