Grzegorz Kowalczyk: Klub Nowoczesnej nie wziął udziału w uroczystości odsłonięcia pomnika smoleńskiego. Dlaczego?

Jerzy Meysztowicz: Uważam, że ta lokalizacja przeforsowana przy obejściu prawa była złym pomysłem. Wszystko wskazuje na to, że jest to samowola budowlana. Jeżeli stosowne instytucje nie wydadzą odpowiednich pozwoleń to niestety trzeba się będzie oprzeć się o obowiązujące przepisy. Nadzór budowlany może w takim przypadku wnosić o rozbiórkę. Nie sądzę żeby dziś jakikolwiek podmiot ośmielił się wydać taką decyzję. Jednak kto wie czy w przyszłości konserwator zabytków nie zmieni swojej pozytywnej opinii, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że należało zachować całą procedurę uzyskania niezbędnych pozwoleń. Pomnik powinien stanąć w innym miejscu. To co teraz widzimy to zwyczajne wykorzystywanie tragedii. PiS wie, że miesięcznice nie przynoszą skutków i przychodzi na nie coraz mniej ludzi, więc postanowił zrobić coś nowego. Zresztą, jako Nowoczesna upominamy się o zwrot środków wydanych przez państwo na miesięcznice smoleńskie, gdyż zgodnie z wyrokiem sądu były to zgromadzenia prywatne, a nie publiczne. Powinni więc zapłacić za nie organizatorzy.

Czy oznacza to, że czeka nas wojna na pomniki? Nowoczesna jako partia rządząca usuwałaby monumenty postawione przez obecne władze?

Nie będzie wojny, lecz przywrócenie należytego stanu prawnego. Plac Piłsudskiego został przejęty przez MON i wojewodę rzekomo w celach obronnych. Nie wiem jak można potraktować pomnik smoleński jako element obronności państwa. PiS wszystko postawił na głowie. My chcemy wrócić do normalności.

Więc może już lepiej przenieść niż rozbierać?

Myślę, że ewentualnie można go przenieść. To nic nowego – wiele pomników było przenoszonych. Tutaj należy przychylić się do sugestii Rady Miasta Warszawy, bo to ona powinna decydować gdzie powinien stanąć. Ale to temat na przyszłość – dziś należy ten obiekt traktować jako nic innego niż samowolę budowlaną. Oddzielmy jednak te formalne kwestie od pamięci i świadomości co do tego co stało się 10 kwietnia. Naszym obowiązkiem jest pamiętać o ludziach, którzy tam zginęli.

Czy zgoda Hanny Gronkiewicz-Waltz na budowę pomnika na Krakowskim Przedmieściu nie rozwiązałaby tego sporu znacznie wcześniej?

Hanna Gronkiewicz-Waltz jest Prezydentem Warszawy. Jej negatywne stanowisko wiązało się z brakiem zgody Miejskiego Konserwatora Zabytków. Układ architektoniczny Krakowskiego Przedmieścia jest zamknięty. Wiem, że Prawo i Sprawiedliwość najchętniej pozbyłoby się sprzed Pałacu Prezydenckiego pomnika księcia Józefa Poniatowskiego i postawiło tam pomnik Lecha Kaczyńskiego. Jednak nie może być na to zgody.

Ratusz wyrażał zgodę na budowę w tej okolicy innych obiektów. Czy zatem odmowa nie była decyzją polityczną?

Jeśli mamy traktować się poważnie to musimy uczciwie przyznać, że nie wszyscy byli zachwyceni pomysłem, aby ten pomnik tam stanął. W związku z tym nie widzę powodu dla którego mielibyśmy naginać prawo tylko dlatego, że któraś z partii ma na to ochotę. Tym bardziej, że na Krakowskim Przedmieściu znalazło się miejsce obok hotelu Bristol. Niestety, PiS i Jarosław Kaczyński uparli się, że musi on powstać przed samym Pałacem Prezydenckim. To nie był najmądrzejszy pomysł.

Czy wizyta Fransa Timmermansa w Polsce to przełom? Politycy PiS mówią, że do kompromisu jest coraz bliżej.

To na pewno nie jest żaden przełom. PiS prowadzi podwójną komunikację. Do swojego elektoratu mówi, że nie ustąpi o krok, a w rozmowach z przedstawicielami UE robi wszystko, aby nie doszło do dalszej procedury przewidzianej w artykule siódmym. Rząd obawia się tego, że nie wszyscy sojusznicy staną po stronie Polski. Wiemy jak zachowa się Viktor Orban, ale inni są zagadką. Decyzja o dalszych krokach ma zapaść w maju, stąd ta rzekoma odwilż. Z tym, że to jest zwykłe oszustwo. Nie wiem dlaczego PiS myśli, że w Unii nikt nie zna polskiego prawa i nie wie czemu te zmiany służą. Przecież propozycja, że opublikuje się wyroki Trybunały Konstytucyjnego z adnotacją, że są one nieważne to jakiś absurd. To robienie zamieszania i celowe wprowadzanie w błąd opinii publicznej.

Czy wysunięcie kandydatury Kazimierza Michała Ujazdowskiego na Prezydenta Wrocławia to dobry pomysł?

To złe rozwiązanie, które budzi kontrowersje nie tylko wśród posłów Nowoczesnej, ale też środowisk związanych z Platformą Obywatelską. Nie zapominajmy, że niedawno Kazimierz Ujazdowski był wiceprezesem PiS. Zatem to ścisłe kierownictwo tej partii, która teraz chce współpracować z PO. Oczywiście wcześniej też były takie przejścia między partiami, jednak biorąc pod uwagę poglądy i wypowiedzi europosła Ujazdowskiego należy stwierdzić, że jest on skrajnym konserwatystą. Nowoczesna nie może go poprzeć.

Może Platforma Obywatelska testuje Nowoczesną na ile może sobie pozwolić w obliczu koalicji wyborczej?

Nie sądzę. Porozumienie dotyczące sejmików jest już zatwierdzone i rozmowy trwają. Inaczej wygląda sytuacja w zakresie kandydatów na prezydentów miast wojewódzkich. Rzeczywiście są miasta w których na pewno wystawimy swoich kandydatów – to np. Gdańsk czy Wrocław. Nie wykluczamy, że jednak dojdzie jeszcze do zmian i może wystawimy kandydatów, którzy będą do zaakceptowania przez obie strony.

Na koniec nie mogę nie zapytać o meble, które z siedziby Nowoczesnej Ryszard Petru zabrał po utracie stanowiska przewodniczącego…

To kuriozum, że niektóre media okazują się tak mało poważne i zajmują się meblami w biurze poselskim Ryszarda Petru. Powstaje pytanie czy gdyby okazało się, że Ryszard Petru miał tam buty na zmianę to też dziennikarze śledziliby co się z nimi stało. To chore. Dziś mamy rocznicę katastrofy smoleńskiej, a także rocznicę wymordowania polskich oficerów w Katyniu. Zajmowanie się meblami Ryszarda Petru to świat postawiony na głowie.