- Dzisiejszy marsz, Marsz Żywych, to w rzeczywistości izraelskie, narodowe i syjonistyczne zamanifestowanie, że (dziś) jesteśmy w innej sytuacji. Przybycie do Polski w mundurze i z flagą Izraela, wraz z prezydentem Reuwenem Riwlinem i innymi przedstawicielami sił bezpieczeństwa, ma wielkie znaczenie - podkreślił Alszejk.

- Przybywamy do Polski, by połączyć wydarzenia, które trudno pojąć - dodał.

Według Alszejka izraelska delegacja, złożona w całości z ocalałych z Zagłady i ich bliskich, przybyła, by zamanifestować to, co zmieniło się przez 70 lat od założenia Izraela.

Zapytany o znowelizowaną ustawę o Instytucie Pamięci Narodowej, szef izraelskiej policji odparł: Przybyliśmy tu, by coś zamanifestować, i to mówi samo za siebie. Wyraża to, co chcemy powiedzieć, i to ma znaczenie, zwłaszcza gdy pod uwagę weźmie się trwający dialog, którego ciężko nam słuchać.

Ok. 12 tys. uczestników Marszu Żywych z prezydentami Polski Andrzejem Dudą oraz Izraela Reuwenem Riwlinem na czele wyruszyło w czwartek sprzed bramy obozowej z napisem "Arbeit macht frei" w byłym niemieckim obozie Auschwitz I do byłego Auschwitz II-Birkenau. Jak pisze "Jerusalem Post", w tym roku prezydentowi Riwlinowi towarzyszą szefowie izraelskich sił bezpieczeństwa.

Tegoroczny Marsz Żywych przypada w 70. rocznicę powstania państwa Izrael i 30 lat po pierwszym Marszu.