- Warzę piwo i patrzę, jak Kaczyński wybija sobie zęby – mówi m.in. Janusz Palikot w wywiadzie dla "Newsweeka". Przekonuje przy tym, że prezes PiS mógłby rządzić w Polsce 20 lat "dzięki połączeniu socjalnego państwa z umiarkowanym konserwatyzmem", ale popełnił kilka błędów.

- On przegina z premiami, zamyka Gawłowskiego i nadużywa władzy. I przez tę pychę, regulowanie, kiedy kobieta może być w ciąży, a kiedy nie, z kim ma sypiać i jak, on tę władzę straci – tłumaczy. I kontynuuje: - Nikt nie chciał takiego zdziczenia obyczajów pośmiertnych – cytując poemat Leśmiana – jak zafundował nam PiS. Wyciąga się trupy z grobów, wbrew rodzinom, nie pozwala się tym cieniom zniknąć. Kaczyński przekroczył swój mandat. Ludzie są tym zszokowani.

Przez sprawę Gawłowskiego PiS się wykończy, jak kiedyś przez sprawę Sawickiej

Przekonuje przy tym, że prezenty socjalne, to także droga donikąd.

– Teraz już wszyscy wiedzą, że oni to robią po to, żeby odwrócić uwagę od swoich problemów, a nie żeby rozwiązywać problemy ludzi. Gdy na tle PO i Komorowskiego mówili: damy wam 500+, to ludzie im uwierzyli, bo chcieli zmiany. I PiS pokazał sprawczość – obiecali, zrobili, działa. Trzeba było wytrzymać w tej roli. A oni, jak zobaczyli, że sondaże jeszcze urosły od wyborów, to, dawaj, roszczenia od Niemców, konflikty z Brukselą, ataki w różnych kierunkach. To wywołuje u ludzi narastające poczucie destabilizacji. Ludzie chcą zmian, ale nie chcą się poczuć zakłopotani, że wszystko wokół się rozregulowuje – dodaje.

A co radzi opozycji? - Najbardziej frustrujące jest to, że robisz partię na 10 proc. i nic nie możesz. Szlag cię trafia i wszystkich w partii. Dlatego radzę Biedroniowi i Nowackiej: wchodźcie do POmówi krótko.