- Mówimy o tym, że każde życie jest ważne, natomiast spychamy najsłabszych na jego margines. Dajemy im tyle, żeby nie umarli. Tak jak się mówi: "za mało żeby żyć, za dużo żeby umrzeć" – mówiła w rozmowie z Onet.pl siostra Małgorzata Chmielewska.

Jej zdaniem sytuacja osób niepełnosprawnych, które protestują w Sejmie jest szczególnie ciężka a przeżycie za zasiłek wynoszący 604 złote, kiedy trzeba opłacić mieszkanie, leki oraz jedzenie jest niewykonalne.

Siostra skomentowała także pomysł premiera, czyli utworzenie specjalnego funduszu wsparcia osób niepełnosprawnych, który miałby się składać z danin od osób najlepiej zarabiających. – Rozumiem, że pan premier jest Janosikiem, ale spora część osób lepiej zarabiających wspiera już takie czy inne działania organizacji i stowarzyszeń na rzecz innych naszych słabszych obywateli. Poza tym jest to środowisko ludzi, którzy mieli szczęście i lepiej się urodzili, ale też ciężko pracują na swoje pieniądze. W myśl tego rozwiązania zmusza się ich do przekazywania daniny na ten, a nie inny cel. A może oni chcieliby przekazać pieniądze na bezdomnych, a może hospicja? – stwierdziła.

Jej zdaniem to decyzja niezwykle nieroztropna, dlatego, że ci ludzie i tak płacą podatki. - Może zrezygnujmy zamiast tego z gadżetów, jakie mamy w życiu społecznym, może o parę miesięcy opóźnijmy budowę autostrady, może trochę mniej będziemy oświetlali ulicę, może trochę mniej imprez, które opłacane są z budżetu państwa? Przecież można – mówi.