- Platforma Obywatelska składa skargę na Telewizję Polską do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i do Rady Mediów Narodowych w związku z odmową publikacji spotu informującego o Marszu Wolności - powiedział Grabiec PAP.

Jak dodał, odmowę tą Platforma otrzymała we wtorek. - Chcieliśmy odpłatnie, przez agencję reklamową, opublikować spot w programie pierwszym Telewizji Polskiej zgodnie z cennikiem TVP. Uważamy, że jest to przejaw cenzury politycznej i dyskryminacji opozycji - ocenił rzecznik PO.

Witczak jest zdania, że działanie TVP jest "intencjonalne". - W naszej ocenie telewizja publiczna została zawłaszczona i służy jednej partii - Prawu i Sprawiedliwości i wyklucza bardzo wielu wyborców, którzy nie sympatyzują z PiS - zaznaczył poseł PO.

Chodzi o najnowszy spot Platformy, który zachęca do udziału w sobotnim "Marszu Wolności" w stolicy. W 30-sekundowym materiale PO widać rodzinę, która przy grillu w ogrodzie ogląda mecz. W pewnym momencie na ich telewizorze pojawia się obraz krzyczącej w Sejmie wicepremier Beaty Szydło, która przekonuje, że "te nagrody im się po prostu należały!". Następnie na odbiorniku widać prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego ze swą wypowiedzią, w której nazwał posłów Platformy "kanaliami". W spocie wykorzystano też fragment wywiadu szefa PiS, gdzie mówił o "najgorszym sorcie".

W tym momencie rodzina wstaje od stołu, bierze do rąk flagi - biało-czerwoną i unijną i idzie na marsz PO. - Grilla zrób w niedzielę, a w sobotę chodź na marsz - zachęca lektor w klipie Platformy. "Obronimy demokrację!" - słychać na zakończenie materiału.

"Marsz Wolności" PO wyruszy w sobotę o godz. 13 z Ronda de Gaulle'a, następnie przejdzie Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem na Plac Zamkowy. Tam zakończy go koncert z udziałem polskich muzyków.

To już trzecie tego typu wydarzenie organizowane przez PO, Nowoczesną i Komitet Obrony Demokracji; podobne marsze przeszły stołecznymi ulicami w maju 2016 i 2017 roku.

Platforma liczy, że tegoroczna manifestacja zgromadzi kilkadziesiąt tysięcy ludzi.