W środę decyzję o wystąpieniu z Nowoczesnej podjęły posłanki Joanna Scheuring-Wielgus i Joanna Schmidt. Scheuring-Wielgus poinformowała, że dostała zakaz wypowiadania się na temat osób niepełnosprawnych w Sejmie i - jak stwierdziła - to sprawiło, że została przekroczona "czerwona linia". Wyjaśniła, że o zakazie wypowiadania się zdecydowało prezydium klubu, a o decyzji dowiedziała się "internetowo". Zaznaczyła też, że na razie pozostanie posłem niezależnym. Schmidt po ogłoszeniu decyzji o swoim odejściu mówiła o tym, że nie godzi się na "sekowanie w partii wartościowych ludzi".

Katarzyna Lubnauer odniosła się w czwartkowej rozmowie z PAP do doniesień medialnych o możliwym odejściu z partii Ryszarda Petru. - Od momentu, w którym założył "Plan Petru", wszyscy mają takie poczucie, że on już jest gdzieś jakby poza partią. Mentalnie - zaznaczyła szefowa Nowoczesnej.

- Nikogo nie chcę wypychać z partii, nie chcę uprzedzać niczyich decyzji, ale uważam, że jeżeli ktoś ma odchodzić, to najlepiej jak najszybciej, musimy skupić się na wyborach samorządowych, to teraz najważniejsze - oświadczyła.

Sam Petru powiedział w czwartek TVN24, że osobiście podejmie decyzję ws. swojej przyszłości politycznej. - Dzisiaj żadnych decyzji nie będę podejmował - zadeklarował. Zapowiedział, że w piątek będzie "bardziej dostępny dla mediów".

Lubnauer pytana o ewentualne założenie nowej partii przez Scheuring-Wielgus i Schmidt, stwierdziła, że "każdy może mieć dowolne plany polityczne". - Ale mamy czas historyczny, który jest okresem łączenia, nie dzielenia, ponieważ wyzwaniem są wybory: najpierw samorządowe, potem parlamentarne. Nie możemy pomagać PiS - podkreśliła szefowa Nowoczesnej.

Po odejściu Scheuring-Wielgus oraz Schmidt klub Nowoczesnej będzie liczył 23 posłów. W listopadzie ubiegłego roku na przewodniczącą Nowoczesnej została wybrana Katarzyna Lubnauer, która w wyborach pokonała Ryszarda Petru.