- Nauczyciele zasługują na właściwe wynagrodzenia i jestem zdeterminowana, by podwyżki były godne - mówiła minister. Przypomniała, że podwyżki dla nauczycieli są obecnie wdrażane i tłumaczyła, że "skala podwyżek wynosi 5 proc. do 35 proc.". - Na poziomie nauczyciela dyplomowanego jest to 247 zł - dodała.

Minister wskazała również, że "za dziewięć miesięcy w styczniu będzie kolejna podwyżka. I tak co roku". Dodała, że planowane jest "500 zł dla nauczycieli, którzy wyróżniają się pracą".

Zaznaczyła, że obecnie jest 16 dodatków dla nauczycieli. Wyjaśniła, że "nie każdy otrzyma 16 dodatków, ale każdy otrzymuje >13<, dodatek wyrównawczy, świadczenie urlopowe lub dodatek motywacyjny, stażowy itd.".

- Mamy twarde dane za pierwszy kwartał 2018 r. W gospodarce to nieco ponad 4400 zł, a w edukacji 4600 zł - mówiła dodając, że rozumie zdenerwowanie nauczycieli, "bo nie widzą tej kwoty na koncie". Tłumaczyła jednak, że średnia jest "liczona w specyficzny sposób".

Pytana o system działania niektórych szkół, rozpoczynających lekcje o godz. 7, a kończących o godz. 19, Zalewska wyjaśniła, że "w godzinach popołudniowych mają być realizowane zajęcia dodatkowe".

Minister w wywiadzie zaznaczyła również, że rodzice i dzieci nie powinni martwić się o brak miejsc w szkołach po wdrożeniu zmian w szkolnictwie. - Nie pozwalamy, aby ktoś w tym roku próbował zlikwidować technikum bądź liceum - zapewniała. - Będziemy z rodzicami, uspokoimy ich i poinformujemy - dodała.