W piątek wiceszef komisji weryfikacyjnej Sebastian Kaleta, powołując się na dane uzyskanie z urzędu miasta podał, że w latach 2007-13 prezydent Warszawy przyznała urzędnikom zajmującym się reprywatyzacją nagrody w wysokości ponad 2 mln 732 tys. zł. Według informacji Kalety, największą kwotę nagród otrzymał b. dyrektor BGN Marcin Bajko, który dostał ponad 330 tys. zł. Ponad 218 tys. zł nagród otrzymał - jak powiedział Kaleta - główny podejrzany w aferze reprywatyzacyjnej, b. wiceszef BGN Jakub R. Była naczelniczka w BGN Gertruda J.-F., obecnie przebywająca w areszcie, otrzymała ponad 85 tys. zł.

W tym przypadku uważam, że nagrody powinny być zwrócone. (...) To było naprawdę bardzo niewłaściwe, z każdego punktu widzenia: etycznego czy innego - powiedział Rabiej, który był w sobotę gościem radiowej Trójki.

Pytany, kto powinien zwrócić się o oddanie nagród, Rabiej odpowiedział, że powinna to zrobić Hanna Gronkiewicz-Waltz. To kwestia odpowiedzialności lidera: osoby, która kieruje, w tym przypadku ratuszem. Myślę, że warto by było, aby pani prezydent jednak te nagrody odebrała w przypadku tych osób, które dostały je za reprywatyzację - powiedział.

Gronkiewicz-Waltz, odnosząc się w piątek do informacji o nagrodach w ratuszu powiedziała w dziennikarzom, że nagradzała ludzi za pracę i po to, żeby w urzędzie nie było korupcji". Podkreśliła, że w momencie, w którym dowiedziała się o nieprawidłowościach przy reprywatyzacji, zwolniła odpowiedzialnych urzędników. Prezydent stolicy była pytana, jak czuje się z tym, że trzy nagradzane osoby przebywają teraz w areszcie. "Wynagradzałam za osiągnięcia, natomiast korupcja - skąd ja mogłam wiedzieć, to jest kwestia służb i służby do tego doszły - powiedziała.