Szeremetę wpisano do bazy danych SIS, gdy polskim MSZ kierował Witold Waszczykowski. 18 listopada ubiegłego roku cofnięto go z punktu granicznego w Medyce, uznając za osobę niepożądaną.

Politologa, sekretarza międzyresortowej komisji ds. upamiętnień i zarazem wykładowcę Politechniki Lwowskiej oskarżano o propagowanie nazizmu. Szeremeta w wypowiedziach publicznych wielokrotnie zaprzeczał pojawiającym się w Polsce zarzutom. Przekonywał, że nigdy nie występował w mundurze SS i nie rozumie, dlaczego polskie władze uznają go za zagrożenie.

- Z tymi bzdurami, które opowiadał minister Witold Waszczykowski, wiceminister Bartosz Cichocki i rzecznik MSZ, zamierzam pójść do sądu. Co prawda nie wymieniali oni mojego nazwiska, ale mówili o urzędnikach, którzy chodzą w esesmańskich mundurach. Nigdy takiego nie założyłem – mówił w wywiadzie dla DGP Szeremeta.

Od czwartku Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN prowadzi prace archeologiczne na cmentarzu komunalnym w Hruszowicach koło Przemyśla. Badania mają zweryfikować stanowisko strony ukraińskiej, która twierdzi, iż w miejscu, gdzie stał zdemontowany pomnik upamiętniający UPA, były pogrzebane szczątki żołnierzy tej formacji. Po demontażu pomnika w 2017 roku ukraiński IPN zakazał ekshumacji i upamiętnień polskich ofiar na terenie Ukrainy.

Kwestie upamiętnień są przedmiotem rozmów międzyrządowej komisji pod kierownictwem wicepremiera Piotra Glińskiego i wicepremiera ukraińskiego rządu Pawła Rozenki. Ostatnie spotkanie komisji odbyło się w lutym.

Nie jest jasne, czy Szeremeta został wpuszczony do Polski tylko w związku z ekshumacjami w Hruszowicach, czy ma prawo wjazdu na stałe.