- Spytałam publicznie, czy pan marszałek wie, za ile musi przeżyć niepełnosprawna osoba. Po podniesieniu świadczeń przez rząd dla osób niepełnosprawnych, jest to 34 zł 37 groszy dziennie – mówi w rozmowie z wp.pl.

Przyznaje, że zrobiła to w emocjach, ponieważ, na rzekomo spontanicznym spotkaniu z Polakami, obowiązywała cenzura pytań. - Nie podano mi mikrofonu, więc wykrzyczałam to w stronę marszałka – opowiada. Rozwinęła również transparent "Sejm jest dla Obywateli". Kobieta jest działaczką grupy "Rebelianty Podkarpackie", organizuje lokalne pikiety i związana jest z branżą medyczną. Problem świadczeń dla niepełnosprawnych nie jest jej obcy.

Gdy po zakończeniu spotkania wracała do domu, podjechał do niej radiowóz a wysiadający z niego policjant, poprosił ją o dokumenty. Tłumaczył, że dostał takie polecenie.

Marszałek Kuchciński przed spotkaniem w Sanoku, które przebiegło w burzliwej atmosferze, był w Nowym Sączu. Tam został zakrzyczany przez uczestników.

Anna Grad-Mizgała w rozmowie z portalem przyznaje, że spodziewa się kary grzywny. Przyznaje, że była zażenowana zachowaniem marszałka, który czytał z kartki tekst o lokalnych drogach i nie reagował na głosy z sali. Pytania o niepełnosprawnych, zostały zakrzyczane przez zwolenników PiS.

- Krzyczano, aby niepełnosprawnych wyrzucić z Sejmu, by wzięli się do roboty. Powiedziałam tym ludziom, że w niedzielę pójdą do kościoła, przystąpią do komunii, a brak im zwykłych ludzkich odruchów, katolickiego miłosierdzia i sumienia – mówi. I dodaje, że nie widziała potrzeby interwencji policji.

Bielan: Została spisana za to, że krzyczała i zakłócała to spotkanie

Tymczasem całą sytuację tak wyjaśnił w Adam Bielan w "Kropce nad i" w TVN24:

Ta pani nie została spisana za zadawanie pytań, została spisana za to, że krzyczała i zakłócała to spotkanie - to jest złamanie art. 51 kodeksu wykroczeń.