Wysłuchanie, o które wnioskowała Komisja Europejska, jest kolejnym krokiem w prowadzonej wobec polskich władz procedurze mającej na celu zagwarantowanie praworządności. Jest ono etapem przed ewentualnym głosowaniem w Radzie UE w sprawie stwierdzenia wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez Polskę wartości unijnych.

Według źródeł dyplomatycznych, z którymi PAP rozmawiała w poniedziałek, przedstawiciel rządu będzie wskazywał na posiedzeniu unijnych ministrów ds. europejskich, że KE nie udało się odpowiednio ocenić wprowadzonych w ostatnim czasie poprawek do ustaw okołosądowych.

Zmiany, m.in. dotyczące wieku emerytalnego sędziów, czy przewidujące opublikowanie zaległych orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, a także ograniczające skargę nadzwyczajną, były przedstawiane przez polityków PiS jako ustępstwa w kierunku oczekiwań Brukseli. Wiceszef KE Frans Timmermans, a za nim cała Komisja Europejska uznali je za niewystarczające. Głównym problemem pozostaje dla nich przenoszenie w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego, którzy osiągnęli nowy, niższy wiek emerytalny.

Sędziowie SN mieli możliwość złożenia deklaracji, że mimo wszystko chcą orzekać (wówczas decyzje co do ich przyszłości po konsultacji z nową KRS podejmować ma prezydent), ale nie wszyscy to zrobili. W związku z tym część sędziów, w tym pierwsza prezes SN Małgorzata Gersdorf ma po 3 lipca przejść w stan spoczynku, tracąc przy tym mandaty. Niektórzy sędziowie SN powołując się na art. 180 ust. 1 Konstytucji RP gwarantujący ich nieusuwalność złożyli oświadczenia o gotowości do pełnienia obowiązków.

Z informacji przekazanych PAP przez dyplomatów wynika, że przedstawiciel naszych władz (na posiedzenie ma przyjechać minister ds. europejskich Konrad Szymański) odrzuci twierdzenia KE, iż decyzja o przedłużaniu mandatów sędziów przez Krajową Radę Sądownictwa opierać się ma na "niejasnych" kryteriach.

Polska chce się powoływać przy tym na pojęcie interes wymiaru sprawiedliwości, które ma być podstawą tych decyzji i które już wcześniej było obecne w polskim prawodawstwie, dokładnie w Kodeksie postępowania karnego. Co więcej - zwraca uwagę rozmówca PAP - pojęcie to było interpretowane przez sądy, w tym przez Sąd Najwyższy. Reprezentanci Polski mają też wytknąć KE, że w swoich ocenach pominęła inne kryteria zawarte w ustawie o Sądzie Najwyższym. Chodzi o potrzeby personalne i liczbę spraw w SN.

Poruszona ma być też kwestia pierwszej prezes Sądu Najwyższego. KE zwraca uwagę, że zgodnie z polską konstytucją jej mandat, a także mandaty pozostałych sędziów nie mogą być skracane (zasada nieusuwalności sędziów). Warszawa chce wskazać zaś, że ta sama konstytucja mówi o tym, że należy ustanowić limit wieku dla sędziów, po którym przechodzą oni na emeryturę.

W argumentacji w tej sprawie ma też pojawić się kwestia decyzji prezydenta o ewentualnym przedłużeniu mandatów sędziów SN. Polska ma zwracać uwagę, że prezydent jest zobowiązany do zasięgnięcia opinii złożonej głównie z sędziów KRS, która jest wiążąca. Opozycja i KE krytykowały wybór KRS przez Sejm, co - jak oceniały - doprowadziło do upolitycznienia tego ciała.

Rządzący chcą przekonywać pozostałe państwa członkowskie UE, że twierdzenie to jest błędne, bo "struktura" Krajowej Rady Sądownictwa pozostała niezmieniona - składa się ona z 15 sędziów, pierwszego prezesa SN, ministra sprawiedliwości, prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego, osoby wskazanej przez prezydenta, 4 posłów wybranych przez Sejm oraz 2 senatorów.

Ponadto - zapowiada źródło - rząd będzie wskazywał, że obecna procedura wyboru KRS jest dużo bardziej demokratyczna niż poprzednia, a mandaty 13 z 15 członków KRS i tak wygasłyby w połowie tego roku. Delegacja z Warszawy ma też zwracać uwagę, że choć KE zarzuca KRS upolitycznienie, to nie pokazuje dowodu na to "poważne oskarżenie".

Podobnego typu argumentacja ma się odnosić również do ustawy o sądach powszechnych i skargi nadzwyczajnej; Polska ma przypomnieć, że wyroki, które doprowadziły do nieodwracalnych skutków prawnych, zakwestionowane na podstawie skargi, nie będą uchylane. Odnosząc się do kwestii prezesów sądów powszechnych przedstawiciel rządu ma zwracać uwagę, że jedynie 18 proc. z nich zostało zdymisjonowanych na podstawie nowych przepisów (z funkcji administracyjnych). Liczba ta ma być dowodem dla stolic, że procedura ta nie była nadużywana. Z kolei jeśli o chodzi o TK ponownie ma wybrzmieć argument, że to poprzedni Sejm w 2015 roku bezprawnie wybrał sędziów na zapas, a obecna większość naprawiła ten błąd.

Bułgarska prezydencja zaplanowała na mające się zacząć we wtorek po południu wysłuchanie około trzy godziny. Jeśli okaże się, że czasu jest za mało, ma być ono kontynuowane już za prezydencji austriackiej, która zaczyna się 1 lipca.