Zdaniem byłego premiera to jest "komiczne". - Z rozbawieniem patrzę na PiS, który próbuje wytłumaczyć, że właściwie nastąpiło to z własnej i nieprzymuszonej woli. Tymczasem wszyscy wiemy, że nastąpiło to w wyniku akcji Izraela i USA – zauważył polityk SLD. Dodał, że partia rządząca od wielu miesięcy używa sformułowania "ulica i zagranica", podkreśla, że tym naciskom trzeba się za wszelką cenę przeciwstawić, a "teraz okazuje się, że nacisk zagranicy był wystarczający, żeby wycofać się ze złych ustaleń".

- Myślałem, że słynna scena, kiedy witana była premier Szydło z kwiatami, po swojej przegranej w Brukseli 27:1, że tego nic już nie jest w stanie przebić, ale widzę, że rządząca partia ma nieprzebrane możliwości groteski – ocenił były premier. Dodał, że "podstawowy elektorat Prawa i Sprawiedliwości wierzy w to wszystko". - Spoiwem łączącym elektorat z tą partią jest wiara. A wiara zamazuje zdolność do racjonalnego myślenia – orzekł gość Radia ZET.

Polityk zauważył, że obecnych rządzących trudno jest pokonać ze względu na kwestie społeczne i socjalne, ponieważ rozdawane pieniądze powodują dług wdzięczności elektoratu. - Poza tym Kaczyński i PiS używają terminologii, która mile łechce wiele polskich uszu, że Polska jest herosem i ofiarą, że jest Mesjaszem, że Polsce należy się wstanie z kolan. Jesteśmy narodem bohaterów, którzy zostali ciężko doświadczeni, ale wybijamy się – analizował były premier. Jego zdaniem Jarosław Kaczyński "znalazł klucz do umysłów i serc Polaków", którego nie ma żadna inna partia i którego Prawu i Sprawiedliwości nikt nie odbierze. Miller podkreślił jednak, że nic nie trwa wiecznie, a "wdzięczność wyborców to coś bardzo chwilowego i ulotnego".

- Oczywiście, że każdy polityk chciałby znaczyć tyle, ile znaczy najważniejszy dzisiaj polityk w kraju, ale Jarosława Kaczyńskiego też kiedy spotka to, co każdego z nas, to znaczy
przeniesienie w stan spoczynku
- powiedział Leszek Miller.

- Jarosław Kaczyński zbudował partię polityczną, która nie ma odpowiednika w Polsce. To jest partia, którą on zarządza jednoosobowo. I te wszystkie mechanizmy, które charakteryzują inne partie polityczne, tam nie działają. Pamięta pan, że Jarosław Kaczyński zaryzykował i poszedł na przyspieszone wybory parlamentarne. I w tych
przyspieszonych wyborach parlamentarnych utracił władzę. Otóż w każdej partii politycznej tutaj na zachodzie Europy coś takiego oznaczałoby ostateczny kres kariery politycznej tego przywódcy, dlatego że nikt by mu tego nie wybaczył. A w Polsce, a w PiS-ie? Proszę bardzo, nic się nie stało
- ironizował były premier.

Leszek Miller był również pytany o rezygnację UE z przymusowej relokacji uchodźców. - To krok w dobrym kierunku. Nie ma solidarności bez dobrowolności – ocenił. Jego zdaniem "należało myśleć o centrach relokacyjnych, zorganizowanych zarówno w północnej Afryce, jak i na terenie Unii". - Tak jak my w Polsce często mówimy, że władza musi działać w granicach i na podstawie prawa, to przywódcy europejscy też muszą działać w granicy prawa. Zawieszenie procedur azylowych nastąpiło wbrew europejskiemu prawu – powiedział Miller. Dodał, że na coś trzeba się zdecydować – "albo przestrzegamy prawa, albo uważamy, że to bezwartościowy świstek papieru".

Nowa ordynacja do Parlamentu Europejskiego? Leszek Miller uważa, że powinna być zmieniona, ale nie w taki sposób, jak proponują rządzący. - Żałuję, bo jeżeli już PiS zdecydował się na nowelizację ordynacji do PE, to trzeba było pójść w kierunku typu, że Polska jednym okręgiem wyborczym – mówił gość Radia ZET. Jego zdaniem nowa ordynacja według PiS to "wyrok śmierci" dla wszystkich mniejszych ugrupowań, poza PO i PiS. Pytany przez Konrada Piaseckiego o to, czy ma ochotę wystartować do europarlamentu, Miller odparł: - Po co mam startować, skoro mniejsze partie nie dostaną mandatu. Dodał, że nie może powiedzieć ani tak, ani nie, bo "jeżeli szef SLD wzywa do startowania, to odmowa będzie niegrzeczna w stosunku do szefa Sojuszu". - Staram się zachowywać elegancko – podkreślił.