We wtorek po południu I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf przedstawiła w Sejmie sprawozdanie z działalności SN w 2017 r.; wcześniej tego dnia wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha poinformował, że wolą prezydenta było, by najstarszy stażem sędzia Józef Iwulski od środy wykonywał funkcje związane z wykonywaniem obowiązków I prezesa SN; także Małgorzata Gersdorf wyznaczyła sędziego Iwulskiego do zastępowania I prezesa SN.

Gersdorf mówiła w Sejmie, że jej status się nie zmienił po rozmowie z prezydentem, bo zgodnie z konstytucją kadencja I prezesa SN trwa 6 lat. Dodała, że w środę jeszcze przyjdzie do pracy, ale desygnowała Józefa Iwulskiego do wykonywania obowiązków podczas jej nieobecności, bo zamierza pójść na urlop.

Przedstawiając informację z działalności SN podkreśliła, że w ub. roku pomimo orzekania w zmniejszonej obsadzie kadrowej oraz niestabilności normatywnej systemu prawa, udało się zachować w Sądzie Najwyższym bardzo dobrą sprawność postępowania we wszystkich kategoriach spraw. Dodała, że średni czas rozpatrywania sprawy przez SN wynosił 7 miesięcy, co - jak oceniła - "w pełni odpowiada standardom określonym w konstytucji RP oraz europejskiej konwencji ochrony praw człowieka i podstawowych wolności". Według Gersdorf ogółem w 2017 rozpoznano ponad 11 tys. spraw, w tym ponad 8 tys. skarg kasacyjnych i kasacji, ponad tysiąc zażaleń i 147 kwestii prawnych.

Prowadzący obrady wicemarszałek Ryszard Terlecki zwrócił uwagę Gersdorf, że skończył się przysługujący jej czas na przedstawienie sprawozdania, I prezes SN wyraziła zdziwienie, że jej czas jest ograniczony, jak dodała wcześniej tak nie było.

PiS: Niepokoją oceny polityczne Gersdorf

Kazimierz Smoliński (PiS) powiedział, że jego klub przyjmuje sprawozdanie przedstawione przez Gersdorf, ale niepokojące są zawarte tam oceny polityczne dotyczące m.in. ustaw uchwalanych przez parlament.

- Generalnie można stwierdzić, że informacja zawiera wszystkie formalne wymogi, które są wymagane dla tego typu sprawozdania, natomiast zbyt dużo, zdaniem klubu, jest tam informacji związanych ze stuleciem istnienia SN, z problemami, z którymi spotyka się SN w związku ze zmianami, które sąd jest zobowiązany realizować jako zmiany ustaw, które jedna i druga izba parlamentarna uchwala - zauważył Smoliński. Według niego "wydaje się nieprawdziwe stwierdzenie, że jest dobrze, jeżeli chodzi o średni czas rozpatrywania spraw" przez SN.

Zdaniem Krystyny Pawłowicz (PiS) Gersdorf pominęła w swoim przemówieniu sprawy najważniejsze, czyli dotyczące "politycznej działalności SN, w ubiegłym roku, działalności łamiącej konstytucję". - Sąd Najwyższy w swych działaniach wprowadza anarchię w systemie prawnym, SN odrzucił podstawowe zasady konstytucyjne, w tym art 4, że władza zwierzchnia należy do narodu, a nie do sędziów, odrzucił zasadę art. 10 podziału i równowagi władz, w to miejsce wprowadza zasadę autonomii i niezależności sądów od nikogo - oświadczyła.

Opozycja: PiS "dobija" sądownictwo

Arkadiusz Myrcha (PO) podkreślił, że debata nad sprawozdaniem przeprowadzana jest w "szczególnych warunkach". - Dzień 3 lipca 2018 r. zapisze się na trwałe nie tylko w historii samego Sądu Najwyższego - pisząc jego czarną kartę - ale także w historii Polski demokratycznej - oświadczył poseł. Jak zauważył, debata będzie ostatnią nad "działającym w normalnych warunkach" SN.

Poseł PO przekonywał, że PiS "zabija" wymiar sprawiedliwości dokonując "czystek" w sądach powszechnych, wprowadzając politycznych nominatów do KRS i czyniąc "atrapę" z TK. Jego zdaniem, dzisiaj PiS "dobija" wymiar sprawiedliwości "próbując ordynarnie skrócić" kadencję I prezes SN. Rafał Trzaskowski (PO) dodał, że "przez ostatnie lata nikt nie przyłożył ręki do niszczenia demokracji, dorobku wolnej Polski, instytucji kapitału społecznego, zaufania", tak jak PiS.

Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że trzeba stanąć po stronie wartości. - Dzisiaj jest taki dzień, kiedy trzeba stanąć po stronie wartości, nie po stronie jednego, czy drugiego sędziego, nie po stronie pierwszej prezes Sądu Najwyższego, tylko po stronie prawa do wolności i sprawiedliwości; prawa do niezależności i niezawisłości, prawa naszych obywateli do odchodzenia sprawiedliwości - dodał prezes PSL.

Zmiany w sądownictwie wprowadzane przez PiS nazwał "farsą i kpiną z prawa i sprawiedliwości". - Przyjdzie takim moment sprawiedliwości i pierwsza będzie sprawiedliwość wyborcza, która was rozliczy. Przywrócimy w Polsce i prawo, i sprawiedliwość, i niezawisłość, i niezależność - oświadczył poseł.

Szefowa klubu Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz oceniła, że na naszych oczach trwa finał szturmu obecnego rządu na Sąd Najwyższy - "jedną z ostatnich instytucji państwa, o której można powiedzieć, że jest niezależna od obecnej władzy". Podkreśliła, że zgodnie z polskim prawem prof. Gersdorf będzie prezesem SN do końca kwietnia 2020 roku i wyznaczenie sędziego Józefa Iwulskiego do pełnienia funkcji związanych z wykonywaniem obowiązków I prezesa SN może być traktowane tylko jako "wyznaczenie czasowe".

"Po drugie zgodnie z prawem sędziowie obecni Sądu Najwyższego, którzy obecnie orzekają w Sądzie Najwyższym mogą to robić do 70 roku życia". - Jeżeli PiS chciałby zmienić dwa powyższe fakty to musiałby zmienić konstytucję. Obie sprawy wynikają z konstytucji, nie można ich zmienić zwykłą ustawą - oceniła posłanka Nowoczesnej.

Zdaniem Joanny Scheuring-Wielgus (koło Liberalno-Społeczni) PiS łamie wszystkie zasady i przyjdzie mu zapłacić za "rzekome wygrane". - Liczę na to, że Komisja Europejska i Trybunał Sprawiedliwości UE będą arbitrem i szybko rozstrzygną, że wasze wygrane są efektem kłamliwej, aroganckiej gry prowadzonej wbrew wszystkim zasadom - powiedziała. Dodała, że jej koło jest za przyjęciem informacji o działalności SN w 2017 r.

Grzegorz Furgo (PO), który zabrał głos w serii pytań, podkreślił, że "zamach na Sąd Najwyższy to barbarzyńskie wypowiedzenie praworządności w Polsce i krok w kierunku wyjścia Polski z UE". - To rzucenie rękawicy w twarz całej rodzinie europejskiej. Polacy muszą zareagować i zareagują na to ostro. Tego wymaga po prostu Polska racja stanu - oświadczył.

Paulina Hennig-Kloska (Nowoczesna) zauważyła, że sędzia Józef Iwulski, który od środy będzie wykonywał funkcje związane z wykonywaniem obowiązków I prezesa SN ma 66 lat i złożył oświadczenie o gotowości do dalszego pełnienia urzędu nie na podstawie ustawy, a na podstawie konstytucji. - Czy to oznacza, że pan prezydent uznał prawo sędziów do stosowania konstytucji wprost? - pytała posłanka Nowoczesnej.

Jerzy Meysztowicz (Nowoczesna) zauważył, że mamy "zdemolowany" Trybunał Konstytucyjny i upolitycznioną Krajową Radę Sądownictwa. - Teraz nas czeka kolejny atak na Sąd Najwyższy. Proszę powiedzieć pani prezes do kogo ma zapukać obywatel, który będzie szukał sprawiedliwości? - pytał Meysztowicz. - Obawiam się, że takich drzwi ten obywatel nie znajdzie - dodał.