W opinii prezydenta obowiązki I prezesa pełni od wczoraj Józef Iwulski, a Małgorzata Gersdorf jest już byłą I prezes. Proces zmian postępuje – deklarował wiceszef kancelarii Paweł Mucha. Ale sama Gresdorf, podobnie jak Iwulski i większość sędziów SN, dowodzi, że jej kadencja kończy się w 2020 r.

Obie strony wierzą, że czas gra na ich korzyść. Prezydent ma nadzieję, że uzupełnienie zgodnie z ustawą wakatów w SN zmieni układ sił w instytucji. Z kolei sędziowie i duża część opozycji liczą na to, że wprowadzane przez PiS zmiany zostaną zastopowane, gdy do Trybunału Sprawiedliwości UE trafi wniosek Komisji Europejskiej.

Spór jest ważny prawnie i politycznie, ale nie przekłada się na działalność SN. Głównie dlatego, że uprawnienia I prezesa są w rzeczywistości skromne. Pełni on funkcje reprezentacyjne, opiniuje kandydatów na prezesów izb wybranych przez zgromadzenie sędziów, powołuje i odwołuje przewodniczących wydziałów w izbach. Najważniejsze decyzje zapadają jednak właśnie w poszczególnych izbach i zgromadzeniach.

Spór o SN sprawił, że premier Mateusz Morawiecki, który wczoraj w europarlamencie przedstawiał polskie pomysły na reformę Unii, znaczną część czasu musiał poświęcić na odpowiadanie na ostre pytania o zmiany w Warszawie. 

WIĘCEJ W JUTRZEJSZYM WYDANIU DGP