Ponoć największą kością niezgody jest województwo lubelskie, gdzie ojciec Tadeusz Rydzyk od lat ma swojego faworyta, Mirosława Piotrowskiego. PiS jednak już nie chce Piotrowskiego na listach, bowiem wystawiała go dwukrotnie i za każdym razem po zdobyciu mandatu europoseł rozstawał się z delegacją partii rządzącej w PE.

Ojciec dyrektor jest rozgoryczony, że Jarosław Gowin i jego środowisko dostali od PiS więcej, a nie napędzili tylu głosów obozowi Zjednoczonej Prawicy co środowiska Radia Maryja i TV Trwam. Dlatego będzie nalegał, żeby Piotrowski znalazł się na listach PiS – mówi w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" osoba z otoczenia Tadeusza Rydzyka. – Dyrektor przedstawi sześć, siedem osób, na których mu zależy. I będzie czekał na reakcję PiS, czy dadzą im na listach miejsca biorące. Jeśli nie, jest przygotowany, by stworzyć swoją listę - dodaje informator.

Za kulisami PiS słychać jednak, że Rydzyk blefuje. Nieoficjalnie mówi się, że partia z okręgu lubelskiego wystawi wicemarszałek Sejmu Beatę Mazurek lub politologa Waldemara Parucha, który pięć lat temu przegrał z Piotrowskim, mimo że startował wówczas z pierwszego miejsca.

Plotki o tym, że Toruń mógłby wystawić własną listę, są nam znane, ale to wyłącznie próba wywierania nacisku – mówi "Wyborczej" polityk z otoczenia Jarosława Kaczyńskiego. – Mogę się założyć, że żadnej odrębnej listy nie będzie. A już na pewno nie przy nowej ordynacji - zauważa.

To racjonalny argument, bo przecież PiS nowelizuje kodeks wyborczy do Parlamentu Europejskiego. Nowe regulacje wzmocnią dwie największe partie i praktycznie wyeliminują mniejsze komitety wyborcze z podziału mandatów, zatem lista Rydzyka byłaby najprawdopodobniej z góry skazana na porażkę.

Start w wyborach do Parlamentu Europejskiego zawsze można potraktować jako policzenie przed wyborami krajowymi, sprawdzenie, czy lista narodowa miałaby w nich szansę – odpowiada na to "Wyborczej" polityk związany z Toruniem. Tyle tylko, że rządzący nie wierzą w ten scenariusz. – Każdy, kto znalazłby się na liście konkurencyjnej do naszej, może być pewny, że na zawsze zamknie sobie drogę powrotu do PiS – ucina Nowogrodzka.

Osoby z otoczenia Rydzyka mają już podobno nazwiska w każdym z 13 okręgów, tyle że nie chcą ich zdradzać, bo "to byłby polityczny pocałunek śmierci". – Teraz celem numer jeden dla ojca dyrektora jest miejsce dla Jana Szyszki. To on i Antoni Macierewicz dostali chyba najwięcej braw na niedzielnej pielgrzymce na Jasną Górę – mówi "Wyborczej" uczestnik spotkania.

Rzeczywiście - jak zauważa "Wyborcza" - odkąd PiS wrócił do władzy, do fundacji i spółek związanych z redemptorystą ministrowie przelali już kilkadziesiąt milionów złotych, a sporą kwotą z resortu zasilił Rydzyka właśnie Jan Szyszko, były minister środowiska i zwolennik geotermii.