W trakcie przesłuchanie Rostowskiego często dochodziło do wymiany uszczypliwości pomiędzy byłym ministrem a przewodniczącą komisji. Włączał się w to również pełnomocnik świadka, mec. Marek Chmaj. W pewnym momencie Wassermann zwróciła się do Chmaja z pytaniem, czy dobrze się bawi. Chmaj zawnioskował o uchylenie tego pytania, a Wassermann się na to nie zgodziła. Wtedy pełnomocnik Rostowskiego odwołał się do komisji. W głosowaniu nie uchylono pytania, ale Wassermann przeszła do kolejnych zagadnień.

Chciała m.in. wiedzieć, dlaczego pozwolono, aby kontrolę dot. działalności Amber Gold prowadził urząd skarbowy, a nie został uruchomiony (Generalny) Inspektor Informacji Finansowej i nie wysłano stosowanego wniosku do Urzędu Kontroli Skarbowej, który - jak powiedziała Wassermann - ma mocniejsze uprawnienia.

Oczywiście nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale mogę przypuszczać, że to jest dlatego, że nikt nie przypuszczał, że ta piramida (Amber Gold) jest tak duża. Ale oczywiście to jest tylko przypuszczenie - powiedział Rostowski.

Jak kontynuował, Marcin P. zakupił na początku dwie "malutkie linie lotnicze". - Problem naprawdę z liniami lotniczymi powstał w kwietniu, jak rozkręciła się olbrzymia linia lotnicza OLT - powiedział świadek. Wassermann zwróciła uwagę, że na te dwie linie w sumie przelano 299 mln zł.

W tym momencie znowu doszło do wymiany zdań między świadkiem i przewodniczącą komisji. Wassermann oceniła, że Rostowski jest bardzo nieelegancki, ponieważ jej przerywa. Na to b. szef MF odpowiedział, że Wassermann cały czas uprawia politykę, a on nie ma zamiaru na to pozwolić swoim kosztem. Na kolejne uwagi, że jest "bardzo nieelegancki", Rostowski odparł: Będę jakoś z tym żył.

Następnie Wassermann, odnosząc się do rządów Rostowskiego w resorcie finansów, powiedziała, że będzie miał poczucie humoru dopiero podczas obrad komisji śledczej ds. wyłudzeń VAT. - Na tę dopiero czekam, czekam z wielką antycypacją (...) wtedy zobaczymy, jak te wasze kłamstwa będą obnażone - odpowiedział jej Rostowski.

Wassermann wróciła do wystąpienia Rostowskiego w Sejmie z końca sierpnia 2012 r., kiedy przedstawiał informację nt. Amber Gold. Jak wskazywała, wówczas Rostowski mówił, że trwa kontrola i wyciągnie daleko idące wnioski i surowe konsekwencje. Jak przypomniała przewodnicząca, Rostowski wyciągnął konsekwencje wobec dwóch naczelników urzędów skarbowych, a w ogóle "nie dotknął" kolejnego naczelnika urzędu skarbowego ani Urzędu Kontroli Skarbowej.

Teraz powoli, ale konsekwentnie pokazujemy panu, że najwięcej "dziadostwa" było u pana w ministerstwie (...). Była sytuacja, w której u pana był największy problem, to pana departamenty i Inspektor Informacji Finansowej i Kontroli Skarbowej, mimo wiedzy i ogromnych możliwości, nie zrobili nic - wytykała Wassermann.

Pytała, dlaczego w kontekście afery Amber Gold nie doszło do kontroli w bankach w zakresach przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy.

Rostowski odpowiedział, że 30 sierpnia 2012 r. w Sejmie zapowiedział, że będą kontrole dotyczące aparatu skarbowego. - Był audyt całości systemu skarbowego i także, jak reagowały na te informacje banki, nie wiem jakie były następstwa - powiedział.

Do wymiany zdań ponownie doszło na tle dyskusji dot. przerwy w przesłuchaniu. Rostowski powiedział, że przyda się ona Wassermann, finalnie sam o nią zawnioskował.

Ja dla polityki przyszłam dlatego, żebyście z niej na zawsze odeszli - zwróciła się do Rostowskiego Wassermann, zarzucając mu cynizm.

W czwartek na Twitterze zareagował na te słowa Jerzy Borowczak, legenda "Solidarnosci". Są różne rodzaje totalitaryzmu, ten ma odcień jasnej blond młodej kobiety - napisał.