- Rząd absolutnie nie ma zamiaru prywatyzować Lasów Państwowych. Jesteśmy tym obozem politycznym, który postępuje odwrotnie do naszych poprzedników, którzy sprzedali większość zakładów przetwórstwa społecznego - mówił premier. Dodał, że to doprowadziło Polskę do sytuacji, gdzie "państwo nie ma instrumentów technicznych i operacyjnych, nawet do tego skupu interwencyjnego w obszarach produktów rolnych".

- My repolonizujemy, a nie wyprzedajemy majątek narodowy - podkreślił Mateusz Morawiecki. Zaznaczył, że repolonizacja dotyczy m.in. sektora bankowego i energetycznego. - Mogę zapewnić ponad wszelką wątpliwość, że nie mamy żadnych zamiarów dotyczących prywatyzacji Lasów - mówił. - To nasze wspólne dobro - dodał.

- My takich zamiarów nie mieliśmy, nie mamy i nie będziemy mieli - zaznaczył szef rządu.

"Mówienie o tym, że PiS chce sprywatyzować Lasy Państwowe, to kłamstwo" - napisała wcześniej w czwartek na Twitterze rzeczniczka PiS Beata Mazurek.

W środę posłowie PiS złożyli poprawki, w myśl których Lasy Państwowe mają być wykreślone z udziałowców PDD.

Projektem ustawy zajął się w tym tygodniu Sejm. Zakłada ona powołanie spółki Polskie Domy Drewniane (PDD), której celem ma być wspieranie budownictwa mieszkaniowego przy wykorzystaniu technologii energooszczędnego budownictwa drewnianego. PDD będzie operatorem mieszkaniowym działającym w ramach programu Mieszkanie plus. Domy budowane przez PDD mają być przeznaczone na wynajem oraz na wynajem z opcją dojścia do własności.

Ponadto spółka będzie także pozyskiwać lub tworzyć nowe rozwiązania technologiczne w zakresie przetwarzania drewna, a także nabywać i przetwarzać surowiec drzewny oraz sprzedawać produkty drzewne.

Zgodnie z pierwotnym projektem, założycielami spółki miały być Lasy Państwowe, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Bank Ochrony Środowiska. Kapitał zakładowy PDD ma wynosić co najmniej 50 mln zł; Lasy Państwowe miały wnieść do spółki grunty, a NFOŚiGW oraz BOŚ - sfinansować budowę domów.

Podczas pierwszego czytania projektu na posiedzeniu sejmowych komisji: infrastruktury oraz ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa zarówno opozycja jak i strona społeczna (np. przedstawiciele związków zawodowych leśników) zgłaszali sprzeciw wobec włączania Lasów Państwowych do PDD. Uważali oni, że proponowane przepisy są próbą prywatyzacji Lasów Państwowych.

Pod Sejmem przeciw temu projektowi protestowali m.in. ekolodzy oraz związki zawodowe leśników

W środę posłowie PiS złożyli poprawki, w myśl których Lasy Państwowe mają być wykreślone z udziałowców PDD. Zgodnie z zaproponowanymi do projektu zmianami spółkę będą tworzyć BOŚ oraz NFOŚiGW.

Poprawki te poparł rząd.

- Przyjmuję ze smutkiem to, że Lasy Państwowe nie będą brały udziału w tym przedsięwzięciu, bo jest to przedsięwzięcie bardzo korzystne dla środowiska, dla wizerunku Lasów Państwowych. Natomiast jeśli taka jest ogólna wola i głosy, to oczywiście w te głosy się wsłuchujemy - mówił obecny na posiedzeniu komisji minister środowiska Henryk Kowalczyk.

Podkreślił, że wykreślenie z tego projektu Lasów Państwowych nie zagraża realizacji tego przedsięwzięcia. Przypomniał, że LP jako wkład w kapitał spółki miały dać ok. 250-300 ha gruntów, które w planie zagospodarowania przestrzennego były przeznaczone na budownictwo mieszkaniowe. Miały być to grunty, które najczęściej znajdują się w miastach, na ich obrzeżach i nie mogą być wykorzystane dla gospodarki leśnej.

Minister poinformował, że "grunty, które będą służyły takiemu budownictwu oferują samorządy". - Tych ofert jest bardzo dużo - dodał. Zaznaczył, że gruntów deklarowanych pod budownictwo drewniane przez samorządy jest wielokrotnie więcej niż tych, które miały wnieść LP.

Według niego "polskie firmy, które budują domy drewniane są bardzo, ale to bardzo zainteresowane powstaniem tej spółki, powstaniem rynku na budowę domów drewnianych". - Z wielką nadzieją patrzą na powstanie PDD - ocenił.

Kowalczyk powiedział też, że z rozmów z założycielami PDD wynika, że na początek zamierzają oni wnieść do kapitału zakładowego 100 mln zł - 60 mln zł ma wnieść NFOŚiGW, a 40 mln zł - BOŚ.

Podczas prac komisji posłowie PiS zaproponowali także wydłużenie vacatio legis nowych przepisów. Ustawa miałaby wejść w życie 14 dni po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw, a nie dzień po ogłoszeniu, jak zakładano.

W projekcie proponuje się, że w latach 2018–2027 maksymalny limit wydatków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w związku z projektowaną ustawą wyniesie w 2018 r. – 60 mln zł; 2019 r. – 500 mln zł; 2020 r. – 400 mln zł; 2021 r. – 400 mln zł; 2022 r. – 300 mln zł; 2023 r. – 100 mln zł. Od 2024 roku Fundusz nie będzie ponosił kosztów w związku z projektowaną nowelą, bowiem spółka będzie zarabiać i finansować się sama.