Wyraził jednocześnie przekonanie, że w Polsce i Czechach przybysze o innym kolorze skóry spotkaliby się z fizyczną agresją.

Wypowiedzi Bloka, których zapis wideo ujawniła w środę w swoim dokumentalnym programie śledczym Zembla holenderska telewizja publiczna, spotkały się z powszechną krytyką, także w jego własnej centroprawicowej Partii Ludowej na Rzecz Wolności i Demokracji (VVD).

Występując 10 lipca przed około 80 holenderskimi współpracownikami organizacji międzynarodowych, Blok powiedział m.in.: "Nie sądzę, by na płaszczyźnie europejskiej było możliwe przeforsowanie równego przyjmowania uchodźców przez każdy kraj. Wschodni Europejczycy nigdy się na to nie zgodzą. A nawet zakładając, że zmieniliby stanowisko i powiedzieli +tak+, to jeszcze jedno: przejdźcie się ulicą w Warszawie lub w Pradze. W ogóle nie ma tam ludzi kolorowych. Zabraliby się oni stamtąd w ciągu tygodnia. Prawdopodobnie zostaliby pobici w najprawdziwszym sensie tego słowa. Nie mieliby tam życia".

Wobec tego samego audytorium zadeklarował niewiarę w urzeczywistnienie społeczeństwa wielokulturowego, mówiąc: "Pokażcie mi przykład wieloetnicznego, wielokulturowego społeczeństwa, gdzie ludzie żyją w pokoju. Żadnego takiego nie znam".

Gdy sugestię, że udało się to zrealizować w byłej holenderskiej kolonii Surinam, Blok odparł: "Podziwiam pański optymizm. Surinam to +failed state+ (upadłe państwo) i w bardzo dużym stopniu wiąże się to z jego strukturą etniczną".

Partie koalicji rządowej ostro potępiły Bloka za "niepojęte wypowiedzi", także VVD zdystansowała się od nich. Ministra pochwalił natomiast lider antyimigranckiej i eurosceptycznej Partii na Rzecz Wolności (PVV) Geert Wilders.

W liście do parlamentarzystów Blok przyznał, że popełnił błąd i nazwał swe wypowiedzi "niemądrymi". Jak wyjaśnił, jednym z jego celów było sprowokowanie reakcji słuchaczy, tym niemniej "powinienem bardziej uważać na słowa".