Zgodnie z tym co SN stwierdził w sierpniu 2017 r., i co nadal jest aktualne, postępowanie kasacyjne zostało zawieszone z mocy prawa przez wszczęcie postępowania przed TK o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego - powiedział w uzasadnieniu postanowienia sędzia SN Piotr Mirek. Jak dodał decyzja o zmianie istniejącego stanu rzeczy nie jest uzależniona od SN, bo stan zawieszenia postępowania, tak jak powstał z mocy prawa, to z mocy prawa ustanie z chwilą zakończenia tego z postępowań, które spowodowało skutek zawieszenia.

Sędzia Mirek dodał, iż z przepisów wynika jednoznacznie, że przeszkoda w prowadzeniu postępowania kasacyjnego ma charakter formalny i tylko pod takim kątem była badana przez SN. To oznacza, że powodem zawieszenia postępowania (...) nie jest zaistnienie rzeczywistego sporu kompetencyjnego, ale wyłącznie wszczęcie postępowania przez TK w tym przedmiocie. Skoro Trybunał jest właściwy do rozstrzygnięcia sporu (kompetencyjnego), to on jest również organem właściwym do ocenienia, czy przesłanki do rozstrzygnięcia tego sporu w ogóle istnieją - mówił.

Sędzia dodał, że zajęcie odmiennego stanowiska przez SN i rozważanie zasadności wniosku ws. sporu kompetencyjnego wymagałoby wejścia w kompetencje TK i zignorowania faktu wszczęcia postępowania przez Trybunał co do tego sporu.

Decyzja SN oznacza, że postępowanie nadal będzie zawieszone. Sąd nie zdecydował się na podjęcie tego postępowania, stojąc twardo na stanowisku, że samo zaistnienie sporu kompetencyjnego, czy tego postępowania przed TK, oznacza, że nie można prowadzić postępowania przed SN, i to – jak powiedział sędzia sprawozdawca – bez względu na to, czy ten spór kompetencyjny jest rzeczywisty czy nierzeczywisty – powiedział dziennikarzom po ogłoszeniu decyzji rzecznik SN sędzia Michał Laskowski.

Dodał, że jest to formalne, bardzo tradycyjne podejście, a SN podtrzymując swoje stanowisko sprzed roku uznał, że brak aktywności TK przez ten rok też niczego nie zmienia, bo jest to jedyny organ, który może takie postępowanie prowadzić. Jak podkreślił rzecznik SN decyzja sądu jest jasna; to postępowanie w dalszym ciągu będzie zawieszone, będzie czekać na rozstrzygnięcie Trybunału. Na tym polega instytucja zawieszenia postępowania, że jeśli trwa jakaś przeszkoda, ona ma charakter trwały, nie można tego postępowania prowadzić i czasami postępowania przez wiele lat są zawieszone - zaznaczył.

W marcu 2015 r. Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście skazał w I instancji b. szefa CBA Kamińskiego (dziś - koordynatora służb specjalnych) i Macieja Wąsika (zastępcę Kamińskiego w CBA; obecnie zastępcę koordynatora) na 3 lata więzienia, m.in. za przekroczenie uprawnień i nielegalne działania operacyjne CBA podczas "afery gruntowej" w 2007 r. Na kary po 2,5 roku skazano dwóch innych b. członków kierownictwa CBA. Zanim Sąd Okręgowy w Warszawie zbadał ich apelację, w listopadzie 2015 r. prezydent Andrzej Duda ułaskawił wszystkich czterech, umarzając postępowanie sądowe. W marcu 2016 r. SO uchylił wyrok SR i wobec aktu łaski prawomocnie umorzył sprawę. Od tego kasacje do SN złożyli oskarżyciele posiłkowi.

Postępowanie kasacyjne ws. Mariusza Kamińskiego i innych b. szefów CBA zostało jednak zawieszone 1 sierpnia 2017 r. SN uzasadnił wtedy swoją decyzję wszczęciem przez Trybunał Konstytucyjny sprawy sporu kompetencyjnego między SN a prezydentem ws. prawa łaski. Skierowana do TK przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego sprawa sporu kompetencyjnego dotyczy tego, jaki charakter ma opisana w konstytucji kompetencja prezydenta do stosowania prawa łaski i czy SN może dokonywać jej wiążącej interpretacji.

Kwestia sporu kompetencyjnego - a także inne wnioski odnoszące się do prawa łaski wystosowane do TK m.in. przez prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę - wyniknęła na kanwie uchwały SN z końca maja zeszłego roku. Wówczas siedmioro sędziów SN - w odpowiedzi na pytanie sędziów SN rozpatrujących kasację ws. b. szefów CBA - uznało, że prezydenckie prawo łaski może być stosowane wyłącznie wobec prawomocnie skazanych. Byli szefowie CBA nie zostali zaś prawomocnie skazani.

W grudniu 2017 r. pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych w sprawie Kamińskiego - mimo nierozstrzygnięcia sporu kompetencyjnego w TK - złożyli w SN wniosek o podjęcie zawieszonego w sierpniu 2017 r. postępowania kasacyjnego. Uzasadniali go tym, że "brak dążenia do realizacji celów postępowania karnego wymienionych w art. 2 Kodeksu postępowania karnego podważa sens procesu karnego, niszczy poczucie równości prawa, zagrażając w ten sposób podstawom funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości". Przepis Kpk, na który się powołali mówi, że w postępowaniu karnym chodzi m.in. o uwzględnienie prawnie chronionych interesów pokrzywdzonego.

Decyzja SN, taka jaka zapadła, mogła być jedyna w istniejącym stanie rzeczy, niezależnie od zrozumienia oczekiwań stron dążących do wznowienia postępowania, które jest zawieszone - zaznaczył jednak sędzia Mirek. Wcześniej, podczas środowego posiedzenia SN, również przedstawiciel prokuratury, prok. Zbigniew Siejbik, zawnioskował o nieuwzględnienie wniosku o odwieszenie sprawy, gdyż przesłanki, które legły u podstaw zawieszenia nie uległy zmianie.

Przed tygodniem TK rozpatrując jeden z dwóch wniosków Ziobry związanych z zagadnieniem prawa łaski uznał, iż nieuwzględnienie w przepisach aktu łaski, jako powodu niedopuszczalności dalszego prowadzenia sprawy karnej, jest niekonstytucyjne i - tym samym - prezydent może skorzystać z prawa łaski przed prawomocnym skazaniem ułaskawianej osoby. SN powinien podjąć zawieszone postępowanie ws. b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego i je umorzyć, bo TK jasno powiedział SN jak rozumie się prawo łaski - mówiła niedawno prezes TK Julia Przyłębska.