W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Kornel Morawiecki przekonuje, że rynek medialny w Polsce powinien ulec radykalnej poprawie. Stanie się tak zaraz po serii wygranych, przez obecną władzę, wyborów. - Media mają służyć społeczeństwu, a nie grupom uprzywilejowanym, jak sędziowie, czy zagranicznym grupom kapitałowym, którym podlegają. Nie ma ideałów, ale media nie mogą być bezrefleksyjne - mówi.

Jego zdaniem to dziennikarze są współodpowiedzialni za obecne podziały społeczne. - Niedobrze, że nie przedstawiają sporu o konstytucję, jako sporu, w którym konieczny jest kompromis. Ci państwo od koszulek, to temat wakacyjny. Nie wypada politycznie stygmatyzować pomników. Pomnik Syrenki nie powinien być upolityczniany. Nie należy ścigać ludzi za nakładanie koszulek z napisem „konstytucja" na pomniki, ale apelować o uszanowanie tradycji i zachowanie powagi - podkreśla. - Uważam, że cały układ sądowy, prawniczy, powinien dążyć do porozumienia z władzą wykonawczą i ustawodawczą. Współpraca trójpodziału władzy, nie konflikt, jest potrzebny. I media, również powinny dążyć do porozumienia, a nie podgrzewać spór. Naród tego potrzebuje. Czas tej konfrontacji musi się skończyć.

Morawiecki przekonuje, że dziennikarze w sprawie reformy sądownictwa źle stawiają pytania. - Nie rzecz w tym, czy minister Ziobro będzie miał więcej władzy, ale czy ludzie będą mieli lepsze sądy, które będą orzekały sprawiedliwie. Ponad 80 proc. społeczeństwa jest niezadowolona z sądownictwa - zaznacza. I przekonuje, że reforma medialna powinna zmienić również myślenie o tym, co to są dobre standardy demokratyczne. - Czy dobrym standardem w Europie jest, że premier Berlusconi był jednym z najbogatszych ludzi w Europie i posiadał większość medialnego rynku w swoim kraju? Nie ma zdrowej demokracji, kiedy pieniądz dominuje nad polityką i mediami. Gdyby Rosja weszła do Unii Europejskiej to wszyscy poprawiliby standardy demokratyczne. Sama Rosja, Europa i USA.