Prezydent Andrzej Duda udał się do Australii w celu podpisania listu intencyjnego na zakup dwóch australijskich fregat Adelaide. Jednak, jak podaje Polskatimes.pl, zakup ten został w ostatniej chwili zablokowany przez premiera Mateusza Morawieckiego.

Zwolennikiem zakupu fregat jest, obok Andrzeja Dudy, Mariusz Błaszczak. Szef MON przekonuje, że byłoby to odpowiedzią na pilne potrzeby polskiej marynarki. Nieoficjalnie zwolennicy tego pomysłu mówią, że polskie stocznie prędko nowych jednostek nie wybudują, a Adelajdy zmienią układ sił na Bałtyku. Przekonują, że choć korpusy fregat są stare, to jednak dostaną nowoczesne wyposażenie. Przeciwnicy torpedują pomysł twierdząc, że w starciu z najnowocześniejszą rosyjską bronią są na pozycji przegranej. Co gorsza, taka inwestycja pochłonęłaby między 2 a 3 mld zł. 

Przeciwnikiem zakupu jest nie tylko opozycja z PO na czele, która nazwała to inwestycją w złom. Także Minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej Marek Gróbarczyk uważa, że fregaty zahamują proces budowania statków dla armii w polskich stoczniach. Chodzi m.in. o jednostki „Miecznik” i „Czapla”. Wstrzymanie ich produkcji oznaczałoby, zdaniem ministra, straty dla krajowego armatora.

Możliwe więc, że premier w ostatniej chwili blokując zakup fregat wziął pod uwagę opór lobby polskich stoczni, a także własnych ministrów. Pewne jest to, że transakcja była szykowana od miesięcy. Miała być sukcesem ministra Mariusza Błaszczaka. Nic więc dziwnego, że w kuluarowych dyskusjach mówi się, że decyzja Morawieckiego uderza bezpośrednio w szefa MON.