Wirtualna Polska spytała Andrzeja Halickiego, czy nie odetchnął z ulgą na widok nowego sondażu wyborczego, w którym Rafał Trzaskowski znów dość mocno wygrywa w stolicy z Patrykiem Jakim? - Wiem, że warszawiacy są rozsądni i nie wybiorą kota w worku - odpowiedział polityk Platformy Obywatelskiej. - Każdy ma wolny wybór. Nikt nic nie musi. Mam jednak nadzieję, że te wybory nie zostaną sfałszowane. Trzeba to powiedzieć wprost. Bo jeżeli mamy dziś manipulację ordynacją to czemuś to ma służyć.

Skąd u posła PO tak mocne podejrzenia? - A czy próbą manipulowania nie był chociażby pomysł wprowadzenia wstecznej dwukadencyjności? Po to, by samorządowcy o dobrych nazwiskach, lokalnie akceptowani, nie mogli w ogóle w tych wyborach startować - pytał.

I choć tamta próba się nie udała, innych zagrożeń, zdaniem Halickiego, nie brakuje. - Po pierwsze w bardzo wielu gminach, tych mniejszych, został wyeliminowany wybór bezpośredni. W efekcie wprowadzane są więc okręgi wyborcze, które służą komitetom partyjnym - wylicza. - Ale już np. Koalicja Obywatelska nie może mieć dziś swoich przedstawicieli w komisji wyborczej, żeby patrzeć jej na ręce. Tym dwóm dziwnym komisjom, z których jedna ma zbierać karty podczas głosowania, a druga liczyć i ogłaszać wyniki. Powinniśmy mieć przedstawicieli w jednej i drugiej jako koalicja startująca w całym kraju, a PKW nam tego odmawia. Naszemu komitetowi odmawia się pracy w tej komisji. Jakim prawem, dlaczego, na mocy jakiej uchwały? Przecież to jest skandal!