Andrzej Duda podjął decyzję w sprawie sędziów, którzy zadeklarowali chęć dalszego orzekania w Sądzie Najwyższym. Zgodził się na to w przypadku pięciu sędziów. Wobec kolejnych siedmiu, którzy wedle wprowadzonej przez PiS ustawy osiągnęli wiek przejścia w stan spoczynku, prezydent nie przedstawił pisemnej decyzji.

Oświadczenie prezydenckiej kancelarii sugeruje, że brak decyzji oznacza, iż sędziowie przechodzą w stan spoczynku. Z taką interpretacją przepisów nie zgadza się jednak rzecznik SN, sędzia Michał Laskowski.

- Będziemy czekać na pisemne oświadczenie pana prezydenta, bo ono chyba jest wymagane. Jest powiedziane: prezydent stwierdza, że sędzia trafia w stan spoczynku, a więc takie pismo powinno trafić do sądu. Potem, zgodnie z obowiązującą ustawą powinni opuścić SN. Nawet jeżeli nie godzimy się z ustawą. W mojej ocenie ona jest niezgodna z Konstytucją RP. Sędziowie mówią tak: powinniśmy się podporządkować. Przez całe życie stosujemy prawo i egzekwujemy prawo. Myślę, że sędziowie się podporządkują, poddadzą się temu, co się dzieje mimo krytycznego stanowiska odnośnie tych wszystkich "reform" - mówił na antenie radia TOK FM sędzia Laskowski.

Przekonywał też, że prof. Małgorzata Gersdorf trwa na swoim stanowisku. I nadal uważa, że nie można przerywać jej kadencji, bo jest to sprzeczne z Konstytucją RP. A co, jeśli będzie wybrany I prezes?

- To jeszcze muszą zostać przeprowadzone wybory, będzie pytanie czy brać udział w zgromadzeniu, czy brać udział w głosowaniu. Myślę, że to nie będzie jeszcze tak szybko. Myślę, że nie będzie jeszcze tych wyborów. Pewnie tak się stanie, kiedy nowi sędziowie będą stanowili większość. Za parę miesięcy czy za pół roku - mówił.

- Prezydent powinien wstrzymać się z decyzjami do orzeczenia TSUE, ale tego nie robi. Mamy do czynienia z dwiema rzeczywistościami. Jedna prawna, także w wymiarze europejskim, druga w wymiarze krajowym i w pewnym sensie stosowania także siły. Jeśli prezydent będzie dalej przenosić sędziów w stan spoczynku, to jest to siła przed którą sądzę, że sędziowie będą ustępować - podkreślił.

Zdaniem rzecznika, bardzo trudno będzie powrócić do tego co było przed. Ci, którzy wprowadzają zmiany doskonale to wiedzą. 

- Wtedy w jakimś sensie wypisujemy się ze Wspólnoty. Reperkusje są różnorakie. Z jednej strony być może kary, ale gorsza jest taka, że Polska przestaje być postrzegana jako kraj, który przestrzega zachodnich reguł. Możemy się liczyć z tym, że nasze orzeczenia nie będą respektowane w innych krajach, a to się przekłada na życie ludzie, funkcjonowanie firm - ostrzegał.