- Nie nazywałbym tego spiskiem, ale widać wyraźnie, że jest pewien kurs polityczny obliczony na uderzenie w polski rząd - powiedział.

Skarga do unijnego Trybunału jest oddzielnym postępowaniem od prowadzonej od 20 grudnia 2017 r. procedury z art. 7 unijnego traktatu. KE zarzuca władzom w Warszawie, że poprzez zmiany w ustawie o Sądzie Najwyższym (dotyczące wieku emerytalnego) chcą zastąpić sędziów, podważając tym samym niezależność tej instytucji. Polski rząd odpiera takie twierdzenia, podkreślając, że ma prawo do dokonywania reform.

- Widać pewną korelację działań pomiędzy działaniami opozycji, zwłaszcza tej, która nazywa siebie "opozycją totalną" i instytucjami europejskimi - podkreślił Sasin.

Jak zaznaczył, "to jest zemsta za to, że Polska nie podporządkowuje się jednolitemu frontowi w Europie, który mówi o przyjmowaniu uchodźców bez żadnych ograniczeń, przyjmowaniu takiej polityki, o jakiej mówi Bruksela".

Sasin podkreślił również, że problemem jest to, że traktaty Unii Europejskiej nie są przestrzegane. - To my dzisiaj, jako Prawo i Sprawiedliwość, jesteśmy tymi, którzy bronią europejskiego projektu przed tymi, którzy chcą go zniszczyć - dodał.

- Tam gdzie traktaty europejskie jasno tego nie określają, tam istnieje prymat prawa krajowego, jest prymat konstytucji - powiedział.

Podstawą prawną skargi mają być zobowiązania wynikające z art. 19 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej w związku z art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Art. 19 stwierdza, że państwa UE ustanawiają środki "niezbędne do zapewnienia skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem Unii". Z kolei fragment Karty Praw Podstawowych, na który powołuje się KE, mówi o prawie do skutecznego środka prawnego i dostępu do bezstronnego sądu.