Terlecki został spytany w Polsat News, czy Prawo i Sprawiedliwość zamierza postawić byłego premiera, obecnego szef Rady Europejskiej Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu. To są hipotetyczne sytuacje czy hipotetyczne możliwości. Nie ma w tej chwili żadnego formalnego działania w tym kierunku, więc to jest raczej taka narracja na potrzeby pewnej sensacji medialnej - odparł.

Podkreślił, że nie oznacza to, iż PiS rezygnuje z potrzeby, konieczności czy przekonania o tym, że trzeba rozliczyć rozmaite problemy, które miała koalicja PO-PSL i jej liderzy. Dodał, że jednym z nich była luka w ściąganiu podatku VAT. Zdaniem Terleckiego należy odpowiedzieć na pytanie, na ile jej powstanie wynikało z niefrasobliwości ówczesnych władz, a na ile z ich przyzwolenia na tego typu proceder. Od tego są odpowiednie instytucje, które będą to rozstrzygać - oświadczył.

We wtorek Tusk wraz z prezydentem Andrzejem Dudą uczestniczyli w nowojorskiej siedzibie ONZ w spotkaniu pod przewodnictwem sekretarza generalnego ONZ Antonio Guterresa poświęconym przyjęciu deklaracji "Action for Peacekeeping". Kamery i fotoreporterzy uchwycili, jak w oczekiwaniu na swoją kolej do wygłoszenia wystąpienia prezydent Duda i przewodniczący Tusk rozmawiają. Szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski poinformował później, że rozmowa miała charakter nieformalny i prywatny.

Terlecki, spytany o komentarz do tej sytuacji ocenił, że to sympatyczny widok. Musimy mieć dystans od naszej wojny, którą prowadzimy z opozycją. Polega on na tym, że wtedy, kiedy ścieramy się na programy, spoty, wystąpienia wyborcze, to oczywiście jesteśmy śmiertelni poważni, bo tu chodzi o Polskę, ale równocześnie jesteśmy ludźmi, znamy się przecież, i w takich prywatnych sytuacjach nie ma powodów udawać. że jest jakaś szklana ściana - dodał.