W środę podczas posiedzenia Sejmu Komisja Obrony przedstawiła posłom sprawozdanie ze swoich prac nad rządowym projektem nowelizacji ustawy o urzędzie Ministra Obrony Narodowej oraz ustawy o powszechnym obowiązku obrony RP. Komisja zarekomendowała Sejmowi poparcie zaproponowanych przez rząd rozwiązań.

Z rekomendacją Komisji nie zgodziły się kluby parlamentarne PO i PSL-UED. Platforma wniosła poprawkę, w której domaga się podporządkowania procedowaną ustawą Wojsk Obrony Terytorialnej szefowi Sztabu Generalnego z pominięciem okresu przejściowego.

Według rządowego projektu dowódca WOT ma – jak obecnie – podlegać bezpośrednio ministrowi obrony do czasu osiągnięcia przez WOT pełnej gotowości do działania. Wtedy to szef MON ma zdecydować o przekazaniu tej formacji pod dowództwo szefowi Sztabu. Według dotychczasowych zapowiedzi resortu obrony miałoby to nastąpić 1 stycznia 2025 r.

Cezary Grabarczyk przedstawiający stanowisko klubu PO podkreślił, że WOT powinny stanowić "jednolitą całość" z pozostałymi rodzajami Sił Zbrojnych. - Apeluję, wycofajcie się z tego błędu - mówił Grabarczyk do posłów partii rządzącej. Przypomniał, że WOT zostały powołane do życia za czasów Antoniego Macierewicza, na stanowisku szefa obrony i od tego czasu podlegają szefowi MON. - Nie można pozwolić na pozostawienie prywatnej armii ministra Obrony Narodowej. (...) Żaden minister nie wyzbędzie się kompetencji, które mu przyznajecie. Jak minister będzie mógł stwierdzić, że wojska te osiągnęły już stan gotowości. Tak się nie stanie - przestrzegał Grabarczyk.

Dlatego - jak wyjaśnił - choć PO nie wnioskuje o odrzucenie rządowej ustawy, to zgłasza poprawkę, która podporządkowuje WOT Szefowi Sztabu Generalnego. - Mówimy "nie" prywatnej armii ministra Obrony Narodowej - podkreślił. PO od przyjęcia tej poprawki uzależniło, czy poprze projekt rządowy.

Klub PSL-UED wniósł drugą poprawkę do projektu. Paweł Bejda przedstawiający stanowisko tego klubu powołanie WOT nazwał "kosztownym eksperymentem". - A i prawdziwe zamiary utworzenia Wojsk Obrony terytorialnej są niejasne. Pozostawianie Wojsk Obrony terytorialnej pod specjalną jurysdykcją ministra Obrony Narodowej jest co najmniej dziwne - ocenił. Dlatego klub PSL-UED zgłosił poprawkę, która ma "wyraźnie zabraniać użycia WOT przeciwko Polkom i Polakom".

Odpowiadając na zarzuty posłów PO wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz wyjaśnił, że pozostawienie WOT - jak obecnie - pod podległością ministra Obrony Narodowej jest "celowe, świadome" i jest rzeczą "normalną w każdej praktycznie armii świata". - Jeżeli za chwilę, za rok, za dwa, za trzy będziemy tworzyć, na przykład, wojska obrony cybernetycznej, to one też w pierwszej kolejności będą podlegały ministrowi Obrony Narodowej, do tego momentu kiedy osiągną pełną zdolność i będą w pełni uformowane. To jest rzecz naturalna. (...) Ale nastąpi taki dzień, kiedy będą miały pełną gotowość i wtedy minister Obrony Narodowej zdecyduje, że przekazuje je w podległość szefowi Sztabu generalnego - zapewniał wiceszef MON. - Dajcie szanse na rozwój Wojsk Obrony terytorialnej. To nie są wojska Macierewicza, Skurkiewicza. To są wojska Rzeczypospolitej - zapewnił posłów.

Odpowiadając posłom PSL-UED Skurkiewicz przypomniał, że zakaz użycia wojsk przeciwko obywatelom polskim jest zapisany w Konstytucji. Taki zapis (proponowany w poprawce PSL-UED - PAP) jest powrotem do okresu PRL-u. Żadne wojska (...) nie mogą być użyte przeciwko obywatelom" - podkreślił.

W związku z poprawkami zgłoszonymi przez klubu PO i PSL-UED rządowy projekt został ponownie skierowany do prac w Komisji Obrony. Posiedzenie dedykowane rozpatrzeniu tych poprawek ma się odbyć w środę wieczorem.

Rządowy projekt reformy dowodzenia zakłada zwiększenie roli szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, któremu mają podlegać dowódcy generalny i operacyjny rodzajów sił zbrojnych oraz szef Inspektoratu Wsparcia.

Zgodnie z projektem, szef Sztabu Generalnego w czasie wojny będzie organem dowodzącym Siłami Zbrojnymi RP do czasu mianowania naczelnego dowódcy i przejęcia przez niego dowodzenia. Do obowiązków szefa SGWP należy także m.in. planowanie strategicznego użycia sił zbrojnych, przygotowanie i wyszkolenie sił zbrojnych na potrzeby obrony państwa oraz udziału w działaniach poza granicami kraju, jak również doradzanie kierownictwu MON.

Nowe prawo ma dostosować struktury dowodzenia Sił Zbrojnych RP do modelu obowiązującego w NATO, a reforma systemu kierowania i dowodzenia ma wyeliminować kompetencyjny chaos, wprowadzić jednoosobową odpowiedzialność za dowodzenie i usprawnić wojskowa logistykę. W dalszej perspektywie kierownictwo MON zapowiada przywrócenie odrębnych dowództw rodzajów sił zbrojnych, które zlikwidowała reforma z 2014 r.