Tusk wyraził przekonanie, że Europa może być bezpiecznym kontynentem. - Jestem absolutnie przekonany, że Europa pluralistyczna może być kontynentem uporządkowanym i bezpiecznych z dobrze kontrolowanymi granicami i z ładem publicznym, który daje ludziom poczucie bezpieczeństwa. To jest możliwe i konieczne - zaznaczył podczas wystąpienia w Krakowie na konferencji "Rola Kościoła katolickiego w procesie integracji europejskiej".

Podkreślił, że Polska przystępowała do Unii Europejskiej "z przekonaniem, że to jest świat standardów politycznych, pewnych zasad bez których nie ma Europy w sensie politycznym".

- Europa do której przyszliśmy, w sensie politycznym była, jest i będzie Europą pluralistyczną w każdym wymiarze. Być może urażę czyjeś uszy używając terminu demokracja liberalna, ale w swojej istocie o tym właśnie mówimy. Sam ten termin nie jest przesadnie atrakcyjny dziś w Polsce. Czym jest ta Europa jako norma czy demokracja liberalna? To są rządy prawa, to jest poszanowanie prawa słabszego przez silniejszego. To jest wolność słowa, to jest rozdział precyzyjny i kategoryczny władzy sądowniczej i wykonawczej - mówił Tusk.

Przewodniczący Rady Europejskiej zaznaczył, że "ten zestaw wartości i zasad nie jest dany raz na zawsze". - Jest czymś kruchym i unikatowym. Trzeba umieć zachować to co jest istotą ładu europejskiego, ale bez obsesji, w których zbyt często na wierzch wyłazi bardzo staromodna wersja nacjonalizmu czy często rasistowskch elementów tej nowej narracji - dodał.

- Jestem przekonany, że Europa stająca się międzynarodówką konfliktów, gdzie górą są ci, którzy władzę polityczną rozumieją jako narzędzie do realizowania projektów przemocowych, ci dla których prawo i konstytucja to są nieznośne ograniczenia, gorsety i kajdany uniemożliwiające sprawowanie pełnej władzy politycznej rządu nad obywatelem - w interesie Polaków i Polski jest strzec Europy przed takimi scenariuszami - zaznaczył Tusk.

Szef rady Europejskiej w swoim przemówieniu odniósł się również problemów takich, jak kryzys migracyjny, czy Brexit. - Dzisiaj nikt po obu stronach kanału La Manche nie ma żadnej wątpliwości, że Brexit przyniesie wyłącznie straty, szczególnie Brytyjczykom, ale także Europie - podkreślił Tusk.

Zwracając się do polskich polityków wskazał: - Wszędzie tam, gdzie widzicie groźby rozpadu Europy, róbcie wszystko by temu zapobiec, a nie zacierajcie z tego tytułu ręce.

Odnosząc się do kwestii migracji Tuk mówił też, że "nie ma żadnej potrzeby, aby uznać, że ta wielka wędrówka ludów musi przynieść negatywne konsekwencje dla Unii Europejskiej i Europa musi bezradnie patrzeć na to co się dzieje na naszych granicach". - Tak ważne było, aby pokazać, że jest nie tylko konieczne, ale i możliwe cywilizowanymi metodami problem jeśli nie rozwiązać, to w każdy razie opanować - zaznaczył szef Rady Europejskiej.

Dodał też, że w 2018 r. "będziemy mieli mniej przekroczeń jeżeli chodzi o nielegalnych imigrantów niż w latach przed kryzysem migracyjnym".

"Przejęty prezydent mówił, że nie wszyscy chcą jego drugiej kadencji"

Na briefingu prasowym, który odbył się po konferencji zapytano byłego premiera, czy w czasie krótkiej rozmowy w siedzibie ONZ faktycznie żartował z prezydentem Dudą o byłym prezydencie Bronisławie Komorowskim. - Byłem, jak wiecie, bardzo dyskretny cały czas, ale - jak zauważyłem - pan prezydent jednak postanowił uchylić rąbka tajemnicy, to ja uchylę drugiego rąbka - odparł Tusk. Podkreślił, że "rozmowa nie wyglądała tak, jak mogłoby się wydawać po tych spekulacjach".

- Tak naprawdę prezydent rzeczywiście bardzo taki przejęty mówił o tym, że nie wszyscy chcą, aby był przez drugą kadencję. I stąd się wywiązała rozmowa na temat przyszłej emerytury, o której prezydent mówił bez entuzjazmu - powiedział Tusk. - Co zrozumiałe, jest wciąż młodym człowiekiem - dodał. - I przy okazji wspomniał, że on inaczej niż jego poprzednik, nie wynajął swojego mieszkania na 10 lat, co miało podkreślić jego ostrożność co do tego, jaka jest jego przyszłość - powiedział Tusk.

Tusk o taśmach Onetu: Niech to będzie przestroga

W czasie konferencji prasowej podczas sobotniego spaceru po krakowskim rynku były premier został zapytany także o taśmy ujawnione przez portal Onet, na których nagrano m.in. Mateusza Morawieckiego.

- Takie wpadki, jak widać, zdarzają się bardzo wielu politykom, nawet takim, o których niektórzy by nigdy nie pomyśleli, że potrafią przekląć albo zaproponować coś bardzo dziwnego - ocenił Tusk. - Ja nie będę o tym mówił ze złośliwą satysfakcją, bo osobiście nie, ale moi współpracownicy byli ofiarami tych nielegalnych nagrań, więc nie będę się teraz wyzłośliwiał na temat moich oponentów - dodał.

- Ale niech to będzie przestroga dla tych wszystkich, którzy przy tego typu okazjach z takim faryzejskim zacięciem potrafią brutalnie atakować swoich oponentów, a później, gdy się okazuje, że to trafia także ich, zapominają to wszystko, co się działo wcześniej - podkreślił Tusk.

Tusk na Rynku Głównym zaapelował o pojednanie między Polakami

- Nie ma żadnego powodu, abyśmy się nawzajem nienawidzili - powiedział Tusk do osób, które towarzyszyły mu w spacerze po krakowskim rynku po zakończeniu konferencji "Rola Kościoła katolickiego w procesie integracji europejskiej".

Jak mówił b. premier, okazją do takiego pojednania może być 11 listopada i rocznica 100-lecia odzyskania niepodległości. - To jest dokładnie ten moment, niezależnie od tego, co dzieje się na co dzień w polskiej polityce - zaznaczył.

- Mamy cały czas wielką, wielką szansę jako Polska i Polacy w Europie i na świecie i nie musimy wykonywać żadnych akrobatycznych sztuk, nie musimy "wstawać z kolan", bo nigdy na nich nie byliśmy. Musimy tylko wreszcie umieć sobie podać rękę, musimy zacząć na nowo spierać się bez nienawiści, bez rozgoryczenia - zaapelował Tusk.

Dodał, że zdaje sobie sprawę, iż takie "wyciągnięcie ręki" jest bardziej zadaniem dla władzy. - To myślę jednak, że 11 listopada w każdym polskim domu powinniśmy pomyśleć o tym, że jednak niezależnie od tego, co dzisiaj czujemy, Polaków łączy i musi w przyszłości łączyć więcej, niż dzieli. I mówię o tym z najgłębszym przekonaniem, sam będąc często uczestnikiem tych sporów, że to elementarne pojednanie pomiędzy Polakami jest absolutnie nakazem chwili - podkreślił.

Tusk zwracając uwagę na biało-czerwone i unijne flagi przyniesione przez uczestników spotkania, powiedział, że przyjechał do Krakowa, "żeby powiedzieć, że musimy być razem z Europą i musimy być razem jako Polacy w Europie".

Donald Tusk przez kilkadziesiąt minut przemieszczał się w tłumie po Rynku Głównym w Krakowie, rozmawiając z ludźmi, robiąc sobie z nimi zdjęcia i rozdając autografy. - Jestem stremowany, nie spodziewałem się takiego powitania - przyznał i zażartował, że tak gorąco nie witają go nawet najbliżsi w Sopocie: żona, dzieci i wnuki.

- Mam nadzieję do nich dotrzeć dzisiaj wieczorem i mam nadzieję, że widzą, że niektórzy mniej jeszcze lubią, i że to będzie też jakieś wyzwanie dla nich - dodał.