Zgodnie z informacjami portalu wniosek trafił do Pomorskiej Wojewódzkiej Rady Konsultacyjnej do spraw Działaczy Opozycji Antykomunistycznej oraz Osób Represjonowanych z Powodów Politycznych, która działa przy wojewodzie pomorskim Dariuszu Drelichu. "Trafiają do niej wnioski, które nie przechodzą weryfikacji w Urzędzie do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych w Warszawie. Jeżeli wniosek jest odpowiednio potwierdzony, stołeczny urząd od razu przyznaje status działacza opozycji antykomunistycznej" - czytamy.

"Komisja wojewódzka zajmuje się głównie przyznawaniem statusu działacza opozycji antykomunistycznej w latach 1956-1989. Żeby otrzymać taki status, należy udowodnić, że przez 12 miesięcy prowadziło się działalność opozycyjną, np. kolportowało się ulotki. Jeżeli nie ma dokumentów w IPN, powinni to potwierdzić wiarygodni świadkowie. Do grona wiarygodnych świadków zalicza się np. osoby posiadające odznaczenia państwowe. Świadkowie składają relacje pod rygorem odpowiedzialności karnej. Po dyskusji rada opiniuje wniosek i głosuje nad nim. Jeżeli decyzja jest pozytywna, wniosek ponownie trafia do Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych w Warszawie, który podejmuje ostateczną decyzję w kwestii statusu" - czytamy na stronie.

"Status osoby represjonowanej wynika z ustawy z 20 marca 2015 r. o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych (Dz. U. z 2015 r. poz. 693 ze zm.)" - podkreśla portal. Jak dodaje, aby uzyskać status osoby represjonowanej, trzeba było w PRL "m.in. przez przynajmniej 30 dni być aresztowanym, internowanym albo wyrzuconym z pracy z przyczyn politycznych".

Osobie uprawnionej na podstawie ustawy z 20 marca 2015 r. o działaczach opozycji antykomunistycznej i osobach represjonowanych z powodów politycznych przysługuje prawo pierwszeństwa do środowiskowej opieki socjalnej, w tym w uzyskaniu miejsca w domu pomocy społecznej, prawo do ubiegania się o przyznanie świadczenia pieniężnego i pomocy pieniężnej.