- Znamy sytuację w policji. Wystarczy przeczytać list Komendanta Głównego Policji. Hanna Gronkiewicz-Waltz nie bała się podjąć bardzo trudnej decyzji. Pokazała jak należy się zachować, kiedy jest narażane bezpieczeństwo. Minister Brudziński zapowiadał, że będą ukarani prowokatorzy z poprzedniego marszu. Gdzie są akty oskarżenia? Państwo PiS nie istnieje, nie potrafi ścigać bandytów wznoszących rasistowskie hasła. Jeżeli państwo nie potrafi zapewnić bezpieczeństwa, jeżeli mamy kilkadziesiąt procent policjantów na L4, państwo nie potrafi zorganizować marszu, to odpowiedzialny prezydent pokazuje jaka jest droga – mówił w rozmowie z wp.pl Budka.

Jego zdaniem decyzja prezydenta Dudy i premiera Morawieckiego o zorganizowaniu marszu, który będzie miał charakter państwowy i nazwany będzie "Marszem Biało-Czerwonym" dowodzi temu, że państwo PiS nie jest nawet państwem teoretycznym, ale wręcz państwem, które nie funkcjonuje. - Mieli na to 3 lata żeby przygotować się do tych uroczystości. Najpierw prezydent mówi, że nie ma miejsca w swoim kalendarzu, nagle okazuje się, że to miejsce jest. Prezydent z premierem bali się odpowiedzialności, bali się podjąć decyzję zgodne z prawem żeby zorganizować swój marsz - stwierdził.

Wypowiedział się także na temat wolnego od pracy dnia 12 listopada. - Rząd nie potrafił przyjąć ustawy dedykowanej Świętu Niepodległości. Sto razy bardziej wolałbym taką ustawę niż bubel prawny ws. 12 listopada – mówił Budka. Jego zdaniem taka ustawa wyłączyłaby zgromadzenia cykliczne spod 11 listopada i dałaby premierowi jasną legitymację do zorganizowania obchodów. - Gdyby tak to było ułożone, jestem przekonany, że wszyscy bylibyśmy w jednym marszu. Premier i prezydent nie mają zielonego pomysłu jak zorganizować te obchody – mówił.