Prokuratorzy badają sprawę dwóch działaczy PO, podejrzewanych o wyprowadzanie pieniędzy z komitetu Donalda Tuska.

"Do mnie zadzwonili o szóstej rano i poprosili o stawienie się na komendzie" - mówi tygodnikowi jeden z działaczy młodzieżówki PO. Przesłuchano go następnego dnia rano. "Wyglądało to dość zabawnie. Policjant, zamiast ze mną rozmawiać, po prostu wręczył mi kartkę z pytaniami, na które musiałem odpowiedzieć" - relacjonuje.

Podobne wezwania dostało kilkudziesięciu działaczy Platformy - informuje "Wprost". Prokuratura nie wyrabia się z przesłuchaniami. Do tego stopnia, że śledczy proszą policjantów o pomoc.

"Kierownictwo resortu poleciło zintensyfikować wszystkie śledztwa dotyczące polityków. Zarówno tych z PO, jak i z PiS. W identyczny sposób przyspieszono tempo śledztwa w sprawie doniesienia detektywa Krzysztofa Rutkowskiego na Adama Bielana i Michała Kamińskiego" - opowiada tygodnikowi informator z resortu sprawiedliwości. Obaj politycy PiS zostali oskarżeni przez detektywa o wyłudzanie pieniędzy z europarlamentu.

"Dla mnie to wygląda jak próba zastraszania" - nie daje wiary tym tłumaczeniom Mirosław Drzewiecki (PO).