Dziennik Gazeta Prawana logo

Łyżwiński nie wyjdzie z aresztu

5 listopada 2007, 23:19
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Chciał wpłacić 50 tys. złotych i odzyskać wolność. Ale sąd nie zgodził się ani na kaucję, ani na warunkowe zwolnienie z aresztu. Stanisław Łyżwiński za kratami poczeka na proces w sprawie seksafery. Jest oskarżony m.in. o gwałt i zlecenie porwania.

Zdaniem sędziów, były poseł Samoobrony może mataczyć. Poza tym kara 10 lat więzienia, która mu grozi, jest za wysoka. Dlatego nie może wyjść na wolność - uznał łódzki sąd i odrzucił wniosek jego obrońcy.

Stanisław Łyżwiński siedzi za kratami od końca sierpnia. Od tego czasu zdążył już rozpocząć i zakończyć głodówkę. W ten sposób protestował przeciw zatrzymaniu. Cały czas twierdzi, że zarzuty w seksaferze są wyssane z palca. Wersję posła popiera jego żona, posłanka Wanda Łyżwińska. Jak zeznała wczoraj przed prokuratorami, jej mąż nie mógł gwałcić, bo... ma problemy z erekcją. Za kłopoty z potencją ma odpowiadać jego chory kręgosłup.

Były poseł Samoobrony dostał siedem zarzutów, w tym gwałtu, przyjmowania i żądania osobistych korzyści, wykorzystania seksualnego czterech kobiet, nakłaniania Anety Krawczyk do przerwania ciąży oraz podżegania do porwania biznesmena.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj