"Potraktowali nas jak kraj Trzeciego Świata"
To nie było taktowne - tak rzecznik rządu Jan Dziedziczak skomentował w TVN24 propozycję OBWE, która chciała przysłać na październikowe wybory międzynarodowych obserwatorów. "W dojrzałych demokracjach tak się nie robi" - tłumaczył Dziedziczak. Dodał, że polska demokracja absolutnie nie jest zagrożona.
- Lech Wałęsa: Mój przyjaciel Havel przestrzelił
- Polacy chcą obserwatorów OBWE na wyborach
- Krasnodębski: Michnik i Geremek szkodzą Polsce
- DZIENNIK obiektywny, "Wyborcza" stronnicza
- Bartoszewski: Jestem pewien, że wybory w Polsce będą uczciwe
- Fotyga źle odczytała pismo OBWE
- Havel obawia się o polską demokrację
- Obserwatorzy OBWE jednak zobaczą wybory
- Komorowski: Niewpuszczenie OBWE na wybory to głupota
- OBWE chce nam przysłać obserwatorów na wybory
- Jak Havel wywołał burzę
- Premier: Michnik i Geremek to szkodniki
- Europoseł z Austrii: Co z polską demokracją?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dziedziczak tłumaczył, że nie było innej możliwości, jak powiedzieć "nie". "Nie możemy pozwalać na to, żeby nas traktować jak kraj Trzeciego Świata" - przekonywał. Poparł stanowisko Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które nie zgodziło się na przyjazd zagranicznych obserwatorów na wybory 21 października.
"Zwykle jest tak, że to kraj, który organizuje wybory, zaprasza obserwatorów, ale OBWE się pospieszyło i wysłało notę dyplomatyczną w tej sprawie, nie czekając na nasze zaproszenie" - powiedział Jan Dziedziczak. "To było niestosowne, w dojrzałych demokracjach tak się nie robi" - wytykał.
Dziedziczak winę za taką sytuację zrzucił na "doświadczonych i znaczących polityków opozycji, którzy skarżą się, że demokracja w Polsce jest zagrożona". "Ci politycy jeżdżą po świecie i opowiadają niestworzone historie" - podkreślał. I przypomniał, że o potrzebie przyjazdu obserwatorów mówił niedawno były czeski prezydent Vaclav Havel. Przyznał potem, że wprowadzono go w błąd - wspominał Dziedziczak.
Sama szefowa dyplomacji nazwała notę OBWE niestosowną. "Nie chcę używać wielkich słów, ale sądzę, że nota werbalna, która była przedstawiona Polsce w tej sprawie, jest niestosownym dokumentem" - stwierdziła Anna Fotyga. I dodała, że Polska jest krajem stabilnej demokracji, dlatego to my występujemy na wyborach jako obserwatorzy.
Zupełnie inaczej o decyzji MSZ mówią politycy opozycji, którzy w większości dziwią się postawie naszej dyplomacji. Rafał Grupiński mówił w radiowej "Trójce", że gdyby OBWE nie miała wątpliwości co do stanu polskiej demokracji, to i tak nie wysłałaby obserwatorów.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!