Z oświadczenia majątkowego z kwietnia 2007 roku wynika, że nad głową burmistrza Helu wiszą trzy kredyty. Pierwszy to hipoteczny zaciągnięty w banku BPH. Do spłaty jeszcze zostało ponad 42 tysiące złotych. Poza tym ma jeszcze dwa kredyty komercyjne. Pierwszy to ponad 15 tysięcy złotych, drugi - 10 tysięcy złotych.

Te spore zobowiązania nie przeszkadzają burmistrzowi zmieniać samochodów jak rękawiczki. "Mam taką zasadę, że nie powtarzam tych samych marek samochodów" - wyznał "Dziennikowi Bałtyckiemu" Mirosław W. Wiedział, o czym mówi, bo potem wyliczył długą listę aut, jakimi jeździł w swoim życiu. Był wśród nich mercedes 300D, subaru justy, opel vectra czy ford focus.

Mirosław W. nie tylko lubi samochody, ale lubi też szybko nimi jeździć. "Zdarzyło mi się dwa czy trzy razy otrzymać mandat. Każdorazowo moje przewinienie polegało na przekroczeniu prędkości" - przyznał.

Aktualnie pan burmistrz jeździ jaguarem s-type. A to samochód nie dla biednych ludzi. Mirosław W. sam umieścił swojego jaguara w oświadczeniu majątkowym.

Można tam też wyczytać, że burmistrz Helu nie ma prawie żadnych oszczędności. Wszystkiego 10 tysięcy złotych i 5 tysięcy dolarów. Jest współwłaścicielem (razem z żoną) 60-metrowego mieszkania, które wycenił na zaledwie 103 tysiące złotych. W 2006 roku zarobił jako burmistrz 102 tysiące złotych.