Pitera: Oskarżam Kaczyńskiego o szantaż

22.09.2007 Lodz konwent wyborczy PO Platforma Obywatelska przed zblizajacymi sie wyborami 21 pazdziernika nz Julia PiteraFot.Piotr Kowalczyk / Inne
Jestem smacznym kąskiem dla PiS. Ale mnie nie dostaną - ogłosiła posłanka PO Julia Pitera. I oskarża Jarosława Kaczyńskiegoo, że w 2005 roku chciał kupić jej głos w zamian za wycofanie wytoczonego jej procesu. Pitera miała na tym zyskać mieszkanie, a ówczesny prezydent stolicy Lech Kaczyński poparcie w ważnym głosowaniu. PiS odpowiada krótko: To insynuacje.
- Pitera: Kaczyński uroczyście otworzył sedes
- Lis dla WP: Mamy wyścig w obrzucaniu się, pardon, gównem
- Pitera: Będziemy walczyć z korupcją inaczej niż CBA
- Premier: Rządy PO-LiD będą gigantycznym przekrętem
- PiS: Posłanka PO chwali Hitlera
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"W 2005 roku zadzwonił do mnie Jarosław Kaczyński, żebym poparła absolutorium Lecha Kaczyńskiego, kiedy byłam w Radzie Warszawy" - oznajmiła w TVN24 posłanka PO Julia Pitera.
Pitera wspomina czasy, kiedy faktycznie była bardzo ważna dla PiS. Jako radna niezależna w 60-osobowej radzie stolicy od początku była kuszona przez obóz Lecha Kaczyńskiego. Cena Pitery poszybowała w górę, gdy przed prestiżowym dla prezydenta Warszawy głosowaniem nad absolutorium budżetowym - czyli poparciem radnych dla polityki finansowej Kaczyńskiego - PiS nie mógł znaleźć większości w radzie.
Obóz Kaczyńskiego zebrał 30 głosów. Potrzebował przynajmniej 31. Wtedy to - według Pitery - propozycję złożył jej brat prezydenta Jarosław Kaczyński. Według posłanki, zaproponował jej wycofanie z sądu apelacji w jej sprawie. Pitera broniła się wtedy przed zarzutami przekrętów przy wykupie mieszkania w stolicy. Sprawę w sądzie wygrała, jednak PiS złożył apelację. Według posłanki, wycofanie opelacji miało być zapłatą za poparcie Lecha Kaczyńskiego.
Pitera odmówiła i Lech Kaczyński głosowanie przegrał. "Ja się nie odzywam do premiera od tamtego czasu. To był szantaż" - tłumaczyła w TVN24 Pitera. Wyjaśniła też
swój sprzeciw wobec polityki Lecha Kaczyńskiego tym, że wszedł on w koalicję z "układem warszawskim", czyli z byłymi ludźmi PO, których Kaczyński oskarżał o przekręty w
Warszawie. Ci radni po rozstaniu z Platformą zaczęli popierać PS.
Posłanka powiedziała w TVN24, że ma dwoje świadków rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim. Nie obawia się więc ewentualnego procesu w trybie wyborczym.
Jarosław Kaczyński powiedział, że nigdy nie proponował Piterze wycofania pozwu w zamian za poparcie absolutorium dla jego brata.
"Znam panią poseł od dawna. Kiedyś nawet się lubiliśmy. Namawiałem ją tylko, żeby nie wchodziła w układ z SLD. Niestety ona weszła w ten uklad i to ona powinna się tego wstydzić. Ja nie mam żadnego powodu" - powiedział premier.
Poseł Prawa i Sprawiedliwości Tomasz Dudziński nazywa rewelacje Pitery insynuacją. Zarzucił też Piterze związki z zatrzymaną przez CBA posłanką Beatą Sawicką. Powołując się na
informacje mediów, poseł PiS powiedział, że po zatrzymaniu Sawicka zadzwoniła najpierw właśnie do Julii Pitery i Grzegorza Schetyny. I zażądał od posłanki PO wyjaśnień.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!