Wyświetlał wyborcze spoty, wpadł w ręce policji
Robił to za pieniądze, lub dla idei. Pracownik jednej z telewizji kablowych w Małopolsce mimo ciszy wyborczej wyświetlał partyjne reklamówki. Wpadł w ręce policji. Również inni tak uwielbiają swoich kandydatów, że łamią dla nich prawo. Nie odstraszają ich nawet surowe kary. Za złamanie ciszy wyborczej można zapłacić nawet milion złotych.
- Król: Jaki piękny mógłby być świat bez polityki
- Za Oceanem do urn poszło 80 proc. Polaków
- Dublin: 3,5 godziny w kolejce do głosowania
- Zagłosuj i... po ptakach, czyli walka na SMS-y
- Jak głosować - krok po kroku
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Według policji ciszę wyborczą złamano już ponad 70 razy. Ciekawie tłumaczył się mężczyzna, przyłapany przez mundurowych w chwili, gdy coś "majstrował" przy naklejonych plakatach w Chroszczy pod Białymstokiem. "Nie przyklejam, a tylko podklejam, żeby nie zerwał ich wiatr" - przekonywał policjantów. Mundurowi skierowali jednak sprawę do sądu.
W Augustowie, w Podlaskiem, jeden z kierowców zaalarmował policję, gdy rano za wycieraczką swego auta znalazł ulotki jednego z kandydatów.
Trzech mężczyzn z plakatami pod pachą zauważyli strażnicy miejscy w Gryfinie, w Zachodniopomorskiem. Była godzina 2 w nocy, a jak się okazało, panowie nie wracali z imprezy. Po cichu rozklejali plakaty jednej z partii politycznych. Mundurowi natychmiast ich zapali. Teraz całą trójką zajmie się sąd. Za złamanie ciszy wyborczej powinni spodziewać się przynajmniej kilkuset złotych kary. Z kolei w Łodzi fani jednego z kandydatów nalepiali plakat na zaparkowaną ciężarówkę. Wpadli w ręce nieumundurowanych policjantów.
Państwowa Komisja Wyborcza dostała też kilka skarg na publikowanie na stronach internetowych sondaży wyborczych. "Nie ma pewności, czy materiały zostały umieszczone w internecie podczas ciszy wyborczej. Sprawę musi zbadać policja, gdyby okazało się, że sondaże były rzeczywiście publikowane w sobotę na stronach internetowych, wtedy będziemy mieć do czynienia z przestępstwem, o którym powinna zostać powiadomiona prokuratura. Grzywna w takim przypadku może wynieść nawet milion złotych" - mówi ekspert PKW Miłosz Wilkanowicz.
Policja i straż miejska od północy są szczególnie wyczulone na polityczną agitację. Do jutra, do godziny 20, nie wolno zachwalać kandydatów do Sejmu i Senatu, namawiać do głosowania na nich, rozdawać ulotek, rozklejać plakatów wyborczych. Grozi za to przynajmniej kilkaset złotych grzywny. Ale za złamanie ciszy wyborczej sąd może wlepić nawet milion złotych kary.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!