Kontrowersyjne nagrody za eksmisję betanek
95 policjantów biorących udział w wyprowadzaniu byłych sióstr betanek z klasztoru w Kazimierzu Dolnym dostało nagrody finansowe za wzorowe przeprowadzenie akcji. Tymczasem do dziś nie wiadomo, gdzie przebywają kobiety pozostawione same sobie, a eksperci twierdzą, że podczas akcji popełniono wiele błędów - pisze DZIENNIK.
- Jak siostra przełożona i zakonnik opętali betanki
- Byłe betanki chcą być razem
- Zbuntowane betanki mają już nowy dom
- Znaleźli zbuntowane betanki
- Betanki odnalezione niedaleko Białegostoku
- Zagadkowe losy betanek
- Rosyjska sekta grozi zbiorowym samobójstwem
- Wojsko eksmituje chorych
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Szef MSWiA Władysław Stasiak oraz komendant główny policji Tadeusz Budzik wręczyli nagrody od 2 do 5 tys. zł brutto. Spośród nagrodzonych ogromna większość to 72 policjantki, które bezpośrednio brały udział w akcji na "pierwszej linii".
"Dziękuję wam za to, że tak sensownie i tak z głową potrafiliście wykonać to zadanie. To dowód nie tylko na wasz profesjonalizm, ale też przytomność umysłu" - mówił do nagradzanych policjantów minister Stasiak.
Podczas uroczystości podkreślano, że eksmisja byłych betanek była arcytrudną operacją - siostry zajmowały klasztor od ponad dwóch lat i odmawiały jakichkolwiek kontaktów ze światem zewnętrznym. W grudniu 2006 r. Stolica Apostolska wydała dekrety, na mocy których wydalono je z zakonu, ponieważ złamały ślub posłuszeństwa i zasady życia konsekrowanego. Prawowite właścicielki - zakon betanek - uzyskały nakaz eksmisji, ale problemem było jej przeprowadzenie, obawiano się fizycznego starcia lub zbiorowego samobójstwa.
Same policjantki mówiły wczoraj, że najtrudniejsze w akcji było wejście do klasztoru. "Nie wiedziałyśmy, czego mamy się spodziewać, jak zachowają się siostry. Podeszły jednak do nas pokojowo, z czasem się do nas przekonały, przestały traktować jak wrogów, a zaczęły traktować jak kobiety" - powiedziała Elżbieta Krzemińska z 15. kompanii kobiecej KSP.
Eksmitowane byłe betanki przewieziono do trzech domów rekolekcyjnych, ale nie skorzystały one z przygotowanych dla nich tam pomieszczeń. Odjechały w nieznanym kierunku i do dziś nie wiadomo, gdzie się znajdują.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!