PiS szykuje urzędnikom podwyżki
Ponad 500 mln zł na podwyżki dla urzędników przygotował rząd PiS - pisze "Rzeczpospolita". Decyzje zostawiamy w spadku Platformie - mówią w kancelarii premiera. Politycy PO nie mówią "nie".
- Kaczyński: Nie nadaję się na Tuska, mam opory przed łganiem
- Już od stycznia zapłacimy więcej za prąd
- NIK będzie patrzył na ręce rządowi PO-PSL
- Premier nie wysłał projektu budżetu do Sejmu
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Najpierw trzeba jednak zrobić przegląd kadr" - mówi "Rzeczpospolitej" Zbigniew Chlebowski z Platformy. Podobnego zdania jest Adam Szejnfeld, któremu może przypaść stanowisko ministra finansów.
Jeżeli propozycje PiS zostaną przyjęte, już w marcu 2008 roku dyrektorzy generalni urzędów centralnych zaproponują wszystkim pracownikom nowe umowy.
W projekcie ustawy budżetowej na podwyżki przewidziano 528 milionów złotych. Nowe nazwy stanowisk oraz wyższe zarobki dla 100 tysięcy urzędników to - według PiS - sposób na zatrzymanie wykwalifikowanych kadr w urzędach.
"Jeśli nie zatrzymamy uciekających do biznesu urzędników, to możemy zapomnieć o budowie dróg i mostów, o racjonalnym wydawaniu pieniędzy z Unii. Już dziś brakuje wykwalifikowanych pracowników" - mówi "Rzeczpospolitej" Jakub Skiba, były dyrektor generalny kancelarii premiera i współtwórca reformy.
Każdy urząd i ministerstwo dostałyby w 2008 roku budżet zwiększony o wskaźnik inflacji oraz dodatkowo o kolejne 6 procent. Na tym jednak nie koniec. Do tego dojdzie tak zwany dodatek specjalny, który urzędnicy mają dostawać od 1 stycznia. Wychodzi po 2 tysiące złotych na głowę rocznie - wylicza "Rzeczpospolita".





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!