Prezydent ma aneks do raportu o WSI
Antoni Macierewicz w poniedziałek przekazał prezydentowi aneks do raportu z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych - pisze DZIENNIK. Informację tę potwierdził już minister w Kancelarii prezydenta Michał Kamiński oraz sam Macierewcz.
- Kamiński: PiS wróci do władzy
- Politycy opozycji na celowniku Macierewicza
- Prezydent i trzech ministrów przed trybunał
- Aneks raportu o WSI mówi o Krauzem i Kulczyku
- Tusk rozwiąże komisję weryfikacyjną WSI
- To Olszewski kazał przenieść materiały WSI
- Macierewicz: Są w raporcie, niech się tłumaczą
- Nowa wojna prezydenta Kaczyńskiego?
- Śledczy sprawdzą, czy Macierewicz złamał prawo
- Platforma dobierze się do archiwum WSI
- PiS ukrył przed Tuskiem aneks Macierewicza
- Macierewicz pisze jeszcze jeden raport o WSI
- Nie poznamy drugiego raportu Macierewicza o WSI
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Aneks jest obszerny. Według informatora DZIENNIKA, który widział dokument, liczy on co najmniej kilkaset stron. Politycy Platformy, z którymi rozmawialiśmy, spodziewają się, że aneks będzie wymierzony w ich partię i zostanie opublikowany przed powołaniem rządu Donalda Tuska. "Spodziewamy się, że w raporcie padną nazwiska Bronisława Komorowskiego, Grzegorza Schetyny i Radka Sikorskiego. Czy będą bomby? Gdyby mieli bomby, to zrzuciliby je na nas w kampanii wyborczej" - opowiada rozmówca DZIENNIKA z Platformy.
W połowie października Antoni Macierewicz mówił, że dokument będzie poświęcony działalności gospodarczej ludzi związanych z WSI. Sam Macierewicz w ostatnich dniach znalazł się pod ścianą i dłużej nie mógł czekać z oddaniem aneksu. Kończą się rządy PiS, Platforma grozi byłemu ministrowi, że gdy tylko weźmie władzę, zamknie działalność komisji weryfikacyjnej. Ponadto w Sejmie pojawiły się ekspertyzy prawne, według których Macierewicz nie może łączyć mandatu posła z kierowaniem komisją, która bada działalność służb.
"Marszałek Komorowski pogroził Macierewiczowi palcem, że jeśli nie przestanie kierować weryfikacją WSI, to go skreśli z listy posłów. Na Macierewiczu, któremu zależy na immunitecie parlamentarnym, takie opinie zrobiły wrażenie" - mówi DZIENNIKOWI jeden z liderów Platformy.
Z naszych informacji wynika, że prezydent Kaczyński był niezadowolony z kolejnych ustaleń przedstawianych mu przez weryfikatora. Zastrzeżenia polegały na tym, że brakowało twardych dowodów na przestępstwa w WSI i związki ludzi tych służb ze znanymi politykami, biznesmenami i dziennikarzami. "Prezydent sparzył się zimą przy publikacji pierwszego raportu. Dokument był powszechnie krytykowany, zawierał wiele prostych błędów, a odpowiedzialność za ujawnienie raportu poszła na konto głowy państwa" - odpowiada rozmówca DZIENNIKA z PiS. To dlatego wokół aneksu w ostatnich tygodniach panowało aż takie zamieszanie. Pod koniec października Macierewicz mówił, że już oddał dokument prezydentowi. Potem weryfikator się z tego wycofywał, tłumacząc, że doszło do "absolutnego i absurdalnego nieporozumienia".
"Prezydent rozmawiał z panem Macierewiczem. Czytał jakby notatki do raportu. Natomiast raportu jeszcze nie dostał" - ratował kłopotliwą sytuację Michał Kamiński z kancelarii Lecha Kaczyńskiego.
Zgodnie z prawem aneks, który trafił w poniedziałek do Pałacu Prezydenckiego, dostaną pełniący swoje funkcje premier oraz wicepremierzy. Lech Kaczyński przed ujawnieniem dokumentu ma obowiązek przesłać go do zaopiniowania marszałkom Sejmu i Senatu. Nawet gdyby oceny marszałków Bronisława Komorowskiego i Bogdana Borusewicza były druzgocące dla aneksu Macierewicza, Lech Kaczyński ma prawo przekazać dokument opinii publicznej.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!