Szef MON: Macierewicz ukrył się przed dymisją
Cokolwiek dziwne było wczorajsze odwołanie wiceministra MON Antoniego Macierewicza. Pismo o dymisji wręczyli mu... żandarmi. Nie dało się inaczej, bo Macierewicz się ukrył - przyznał w "Sygnałach Dnia" nowy minister obrony Bogdan Klich.
- Ludzie Macierewicza tracą stołki
- PO chce rozliczyć Szczygłę za Afganistan
- Macierewicz nie przeprosi za raport o WSI
- Macierewicz: Beze mnie żołnierze mniej bezpieczni
- Macierewicz na celowniku sejmowej speckomisji
- Klich: Z Iraku wyjdziemy w 2008 roku
- Szczygło zdradzi tajemnice MON
- Macierewicz będzie... gwiazdą telewizji
- Wojskowe archiwum ukryte w pałacu
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Macierewicz stracił stanowisko chwilę po tym, jak Bogdan Klich objął władzę w MON. To była pierwsza decyzja nowego ministra. Nie mógł jednak wręczyć wiceministrowi pisma o dymisji, bo jak się okazało, Macierewicz nie przyjechał na przekazanie władzy do ministerstwa obrony narodowej. Na poszukiwania Klich wysłał więc żandarmów wojskowych.
Ci rozkaz wykonali. Znaleźli wiceministra i wręczyli akt odwołania. Nowy szef obrony narodowej tłumaczy, że nie dało się inaczej. "Macierewicz ukrył się, zamknął w swoim gabinecie" - przyznaje Bogdan Klich w "Sygnałach Dnia".
Wyjaśnia też, dlaczego cofnął swojemu zastępcy z PiS pozwolenie na wyjazd do Afganistanu. "Macierewicz, jako pracownik resortu, nie miał uprawnień do reprezentowania go poza granicami kraju" - mówi Klich. Wizyta u polskich żołnierzy w Afganistanie byłaby pożegnalną podróżą Antoniego Macierewicza.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!